Brodzący z karasiami

W końcu nadszedł upragniony urlop. Jak większość Polaków wypoczynek planuję na północy kraju, nad naszym chimerycznym morzem. Przeplatana pogoda nie jest sprzymierzeńcem do wypoczynku, ale żeby zarezerwować dobrą kwaterę trzeba to robić w lutym …… Zależy mi przede wszystkim na bliskości wody, żebym nie musiał daleko chodzić z wędkami 🙂 Tak to nie pomyłka, poza parawanami, kocami, parasolem zabieram ze sobą wędki. Podstawowy sprzęt nie zajmuje wiele miejsca, a bardzo umila wypoczynek. Siedzenie i smażenie się na plaży rezerwuję sobie na godziny południowe. Ranki i wieczory poświęcam karasiom. To właśnie dla nich jeżdżę w to samo miejsce od 10 lat.

DSC00060a

Piękne widoki towarzyszą całej wyprawie

PRZYGOTOWANIE SPRZĘTU

20150707_164549Przygotowanie sprzętu nie zajmuje wiele czasu. Wszystko ograniczone do niezbędnego minimum. Podpórki , wiadro , miska z dołączonym krótkim sznurkiem, gotowe zestawy spławikowe, śruciny, dwa wypychacze, ręcznik (bo do wytarcia rąk tylko czapka zostanie )scyzoryk do ew. przygotowania stanowiska i proca. Wszystko to trzymamy w pływającej misce. Kule ulepione wcześniej na plaży trzymamy w wiadrze. Nie ma możliwości położenia na ziemi, ponieważ łowię stojąc po pas w wodzie. Z tego m.in. powodu nie można „targać” ze sobą dużej ilości sprzętu. Mobilność jest w tym przypadku kluczowa.


BRODZENIE

DSC00091SSS

Prawie jak czapla 🙂

Do wody wchodzimy w miejscu gdzie jest plaża lub przesmyk w trzcinach. Powód jest bardzo prosty, w takich miejscach jest twarde i piaszczyste dno (prądy wody). Unikajmy miejsc mulistych i niepewnych. Pierwszy rekonesans dobrze jest zrobić z kijem. Brodząc, sprawdzamy dno przed sobą czy nie jest miękkie.

DSC00088ff

Niezbędne minimum sprzętu ułatwia poruszanie się w wodzie

DSC00061a

Brodzenie nie jest łatwe, ale warto !!!

DSC00062

Desant na brzegu 🙂


Dochodzimy do końca trzcin i otwartej wody. Przemieszczamy się wzdłuż trzcin (twarde, piaszczyste dno) uważając na pozostałości po starych pomostach. Najczęściej wystają pojedyncze bale, ale niektóre potrafią być zatopione i sprawić niemiła niespodziankę. Uderzenie, albo co gorsze rozdarcie woderów może sprawić że łowienie będzie skończone jeszcze zanim się zaczęło.

DSC00059

Twarde i bezpieczne dno to podstawa

DSC00060

Trzcinowiska są ogromne

W polach trzcin szukamy wolnych przestrzeni o szerokości od 0,5 do 2m (kanałów, naturalnie tworzonych przez prądy wodne). Miejsca takie to naturalne stołówki. Woda niesie ze sobą dużo pokarmu z którego ryby chętnie korzystają. Trzeba oczywiście poznać ich trasy i godziny żerowania. Ale nie powinno być z tym problemu ponieważ godziny ranne i wieczorne to pewniaki. Poza tym konkurencja jest najczęściej bardzo mała, ale częściej żadna.

20150707_164554

Klasyczna miejscówka. Tylko ja i przyroda !

Przy brodzeniu w trzcinach wskazany jest GPS, ponieważ można się pogubić niczym w labiryncie 🙁 Połacie trzcin w Zalewie Wiślanym są olbrzymie. Korytarze zmieniają się w korytarzyki, ciężko także o punkt orientacyjny na brzegu. Idealnie jeżeli znajdziemy oczko na końcu, środku lub początku takiego kanału. W zbiornikach takich jak Zalew Wiślany, cały czas zmienia się poziom wody. Także oczko w trzcinach z przepływającą wodą tworzy rewelacyjne warunki do bytowania i łowienia ryb.

ŁOWIENIE

DSC00083Aby stabilnie stać i łowić ryby przez kilka godzin proponowałbym stanąć na korzeniach trzcin. Zawsze będzie to ok 5-10cm wyżej co dużych wahaniach poziomu wody w Zalewie może oszczędzić nam stresu.  Hol dużych okazów na tak małej przestrzeni jest bardzo emocjonujący. Ponieważ dosyć często karasie uderzają całym impetem w nasze nogi (wodery, neopreny ). Hol jest siłowy ponieważ w około są trzciny. A ryby wiedząc gdzie jest schronienie, od razu po zacięciu uciekają w bezpieczne schronienie. Haczyki, żyłka, wędka musi być pewna i mocna. Nie przesadzajmy jednak z mocą… bo nie będzie brań. Potrzeba wypośrodkowania i troszkę umiejętności holowania.

20150707_180801

Typowy przyłów – wzdręga

DSC00075

Taki połów zawsze cieszy 🙂

NĘCENIE

Nęcenie było bardzo proste i mało skomplikowane. Kilogram zanęty karpiowej wymieszanej z klejem wystarczyło w zupełności. Do tego pół kilograma grubej, gotowanej kukurydzy. Problemem były drobne wzdręgi oraz babki. Nie mogło być drobnej zanęty z małymi przynętami. Większe przynęty na dłużej zatrzymywały większe karasie. Po wejściu w łowisko z dna unosiły się bańki. Wtedy procą donęcałem robakami – gruby biały i pinka. Rewelacyjną przynętą okazał się czerwony robak. Dwie, trzy larwy były od razu zjadane przez wygłodniałe ryby.

DSC00072

Mina mówi wszystko. Uśmiech od ucha do ucha 🙂 

DSC00071sssPrzez kilka lat łowienia zauważyłem że najlepsze wyniki miałem kiedy było pochmurno i bezwietrznie. Wtedy łowiłem największe okazy !!! Stojąc kilka godzin, osamotniony w gąszczu trzcin jest czas na refleksje ,podziwianie przyrody ,ptactwa (co ciekawe, w ogóle się nie boją). Czasem czuję strach, cisza która w pierwszych dniach towarzyszy w łowieniu jest przerażająca. Po hałasie, zgiełku i natłoku z którego przyjechaliśmy zmienia się diametralnie otoczenie.

Bywają też momenty zaskoczenia! Pewnego dnia bóbr wynurzył się dosłownie 1,5m ode mnie. Zadowolony, zaczął ogryzać jedyny wystający kołek. Po klaśnięciu w dłonie tak się spłoszył, że o dalszym łowieniu mogłem zapomnieć. Narobił tyle hałasu że wędkowanie odłożyłem na dzień następny 🙁 Kolejna niemiła niespodzianka przytrafiła mi się ostatniego dnia. Byłem w 100% przygotowany na wielkie karasie i liny. Woda w Zalewie Wiślanym zrobiła psikusa i przybrała w nocy o 70 cm. Niestety o łowieniu w ,,Karasiowie” mogłem zapomnieć. Pozostało mi łowienie z brzegu w towarzystwie innego wędkarza 🙂 Po paru godzinach udało mi się złowić dwa karasie ok 500g i wiele mniejszych. Kolega niestety nie złowił nic …..

DSC00079

Po sesji zdjęciowej rybki do wody

DSC00080

Wszystkie odpływają !!!

DSC00076

Przyprowadź babcię 🙂

DSC00077

i dziadka 🙂

CATCH & RELEASE

Wielkim zdziwieniem plażowiczów i konkurencji był widok wypuszczanych ryb. Popularyzowanie zasady złów i wypuść uważam za priorytet. Nawet olbrzymie zbiorniki można wyjałowić do zera.

Nie mogę się doczekać przyszłorocznego urlopu. Na pewno znów będę starał się o swoje karasie  Mam nadzieję, że znajdę swoje szczęśliwe oczko w trzcinach i urlop znów zaliczę do udanych.

DSC00068

Do następnego !!!!!!!

Pozdrawiam Szymek G.

Tekst i Foto: Szymek Gzula

Facebook