ELASTYCZNA METHODA – TESTUJEMY KOSZYCZKI GURU

 Nie jestem gadżeciarzem. Lubię klasyczne i sprawdzone rzeczy i nie wymieniam sprzętu 3 razy do roku bo akurat coś nowego wypatrzyłem w sklepie. Czasami jednak na rynku pojawi się przedmiot, który przykuje moją uwagę i zachęci do testów. Niby nic wielkiego, a jednak  w warunkach bojowych jest w stanie zrobić  pożądaną „różnicę”…

W tekście dotyczącym łowienia na metodę z ubiegłego roku, który możecie przeczytać w tym miejscu, wspominałem jak ważne jest w przypadku holu silnych ryb karpiowatych, posiadanie dobrej amortyzacji. Niewielka długość i sztywność przyponu, którego używamy przy okazji łowienia na methodę, pozbawia nas elastyczności zestawu. Niestety często podczas odjazdów karpi czy amurów gubimy ryby. Niby zrobiliśmy wszystko jak należy, ale mały szczegół, czyli brak odpowiedniej amortyzacji pozbawia nas zdobyczy.

guru1

Najprostszym i niestety jednocześnie najbardziej kosztownym rozwiązaniem jest zakup wędziska o akcji parabolicznej. Niemal wszyscy renomowani producenci posiadają takie wędziska w swojej ofercie – niestety przeważnie ich ceny są dość wysokie. Paradoksalnie jeszcze kilka lat temu takiego wędziska nie chcielibyśmy wziąć do ręki. Nazwalibyśmy go lejącym bananem, albo jeszcze bardziej obraźliwie. Dziś mądrzejsi i bogatsi o nowe doświadczenia docenimy taki kijek, oczywiście jeśli mamy zbędne kilkaset złotych w kieszeni…

guru4guru 2

O ile na pierwszym zdjęciu wszystko prezentuje się dobrze, to na fotce numer 2 i 3 widać, że wędce sporo brakuje do paraboli. Z takiego kijaszka, szczególnie przy szybkim siłowym holu rybki będą czasem spadać.

Mniej zasobny portfel, lub po prostu  brak chęci posiadania całej szafy wędzisk na każdą okazję wymusza poszukiwania. Poczyniłem takowe swego czasu i szybko trafiłem na film na jednym z czołowych  angielskich portali. Facetowi holującemu karpie,  z koszyka wystawał amortyzator! Prostota tego rozwiązania mnie urzekła i początkowo myślałem, że to jakaś samoróbka!

guru5

Z błędu wyprowadził mnie redakcyjny kolega, Łukasz, który uświadomił mnie, że takie koszyczki produkuje firma Guru. Warto przetestować pomyślałem. Koszyki kilka dni później dzięki Raven Fishing Polska miałem już w swoim posiadaniu. Trzeba było tylko znaleźć czas na ich przetestowanie. Najpierw oczywiście trzeba było to wszystko obejrzeć na sucho i sprawdzić czy patent działa:) Na pierwszy rzut oka koszyczek różni się od najpopularniejszych ożebrowanych podkarmiaczy, ale nie ma co panikować, bo  naładujemy go w standardowych foremkach odpowiedniej wielkości.

Na sucho produkt wydawał się ciekawy i prosty. Specyficzny rodzaj zaczepu żyłki do koszyka pozwala na szybką bezinwazyjną wymianę koszyczka, np. wymianę na cięższy lub lżejszy. Nic nie odcinamy i nie musimy wiązać nowej pętelki, a zdejmujemy i swobodnie wymieniamy koszyk. Z przyponem jest już trochę gorzej bo widoczne kółeczko nie jest tak komfortowe jak plastikowe łączniki, których używamy na co dzień, ale też montaż przyponu nie nastręcza żadnych  trudności. Zobaczcie banalny sposób połączenia gumy z kółkiem. Prosto i skutecznie? Skąd my to znamy!

guru6guru7

 

guru8Guma umieszczona w środku sprawia wrażenie trwałej.  Przynajmniej kilka sezonów powinna wytrzymać

Pora na najważniejsze, czyli na wrażenia z poligonu doświadczalnego. Używaliśmy koszyczków w różnych warunkach. Była to typowa komercja, oraz ogólnie dostępne łowiska gdzie można z metodą zapolować choćby na lina.  W drugim przypadku mamy na myśli  ryby silne, ale nie największe bez względu na to jaki koszyczek zamontujemy i jaką amortyzację zapewnimy, hol zakończy się pewnie sukcesem.

guru12guru10

Większe i silniejsze ryby takie jak karpie i amury to już bardziej wymagający przeciwnik. Tu testowany koszyk pokazuje swoją przydatność w pełni. Jeśli przypomnimy sobie  przegraną  po kilku minutach walkę z dużą rybą , niejednego z nas krew zalewa.  Koszyczek z amortyzatorem z pewnością pomoże ograniczyć ilość spiętych zdobyczy do minimum.

Już po zacięciu czuć, że hol jest przebiega inaczej. Nie wiem czy to sprawa „miększego” oporu jaki stawiamy na początku naszemu przeciwnikowi, ale mam wrażenie, że  ryba ze względu na większą amortyzacje daje się łatwiej prowadzić. Decydujące momenty batalii z silnymi karpiowatymi rozgrywają się jednak pod samym brzegiem. To tu dochodzi do największej liczby spinek.  To więc sprawdziliśmy bardzo gruntownie, stanowczo „na siłę” forsując ostatnią fazę holu. Nie mieliśmy spięć. Kilkukilogramowe ryby spokojnie wychodziły z wody. Koszyk z amortyzatorem daje sporą swobodę i luz w operowaniu kijem przy samym brzegu. To oczywiście ważne podczas każdej zasiadki, ale miłośnicy sportowego method feedera powinni szczególnie docenić ten prosty ale skuteczny wynalazek podczas zawodów.

Zdecydowanie łatwiej zrozumieć istotę działania takiej gumy gdy na co dzień odwiedzamy komercyjne łowiska także z tyczką.  Inaczej odczuwamy hol dużej ryby za pomocą elastycznego amortyzatora, a inaczej mając okaz na gruntówce czy holując ładnego karpia matchówką.  Oczywiście porównanie nie jest pełne, bo z opisywanego koszyczka gumy nam wyjedzie maks 20-30 centymetrów, a łowiąc na tyczkę mamy czasem niemal kilkudziesięciometrowe odjazdy. Mechanizm działania jest jednak podobny.

guru15

Czy koszyk X Safe System firmy Guru ma jakieś słabe strony? Jedyne do czego  bym się przyczepił to do gorszego moim zdaniem trzymania załadowanej zanęty. Wymusza to na nas bardzo staranne przygotowanie i namoczenie pelletu czy zanęty, którą chcemy użyć. Jeśli natomiast towar trochę nam przeschnie, koszyk trzyma ją trochę gorzej niż popularne żebrowane koszyczki.

guru16

Tekst: Tomek Sikorski

Foto: Tomek Sikorski, Marcin Kostera, Daniel W

Facebook