Feeder Test – Trzecia Edycja

Rok minął niemal od drugiej edycji zawodów feederowych  nazwanych przez nas „Feeder Test”. Pierwsza edycja miała na celu popularyzację metody gruntowej, która coraz bardziej rozwija się w naszym kraju. Efektem naszej pracy była bez wątpienia frekwencja, która przekroczyła nasze wyobrażenie. Zbiornik niestety może pomieścić tylko 20 osób stąd też bardzo okrojona grupa wybrańców. W planach mamy poszukanie bardziej sprzyjającego akwenu, niestety na tę chwilę korzystamy z uroków zalewu w Komorowie. Poza wybrańcami powstała także lista rezerwowa, na której znalazły się osoby, które nie mogły w ostatecznym rozrachunku wziąć udziału. Przykre to, a jednocześnie budujące, że mamy tak popularne są zawody organizowane pod patronatem Fishing Fanatics.

Piękny i klimatyczny zalew przywitał zawodników Trzeciej Edycji Feeder Test

Regulamin zawodów dopasowaliśmy do reguł panujących w Polsce, a więc koszyk musiał być mocowany przelotowo, a przypon mieć długość minimum 50cm.  Zmian praktycznie nie było, zależało nam na przyzwyczajaniu zawodników do tego co jest na zawodach na całym świecie standardem. Za dużo kombinowania powoduje, że zawodnik nie umie się odnaleźć w czasie wyjazdu w Polskę lub poza granice. Unormowanie przepisów ma swoje plusy – nawet jeżeli są on lekko naciągane i nie wszystkim pasują.

Krótka odprawa i przywitanie zawodników 

Krótki wyciąg z regulaminu został przedstawiony na odprawie, która wyznaczona była już na 4.30 rano. Pora bardzo wczesna jednak miało to na celu uniknięcie upałów, które jak zobaczycie na zdjęciach odeszły nad Afrykańską Saharę 😀 pozostawiając za sobą wyspiarską pogodę 😛 Niestety takie sytuacje ciężko przewidzieć. Za ranną zbiórką stała także teoria, że ryby lepiej żerują o poranku. Zawody miały zweryfikować tę tezę jak i wszystkich biorących udział. Nie od dziś wiadomo, że zbiornik jest bardzo trudnym łowiskiem i trzeba być bardzo precyzyjnym. Błędy popełnione na początku ciężko później odrobić.

Szybkie losowanie i każdy mógł się rozejść na swoje stanowiska 

Wróćmy jednak do losowania, które odbyło się zaraz po odprawie. W tym miejscu zrobiliśmy kolejną niespodziankę pod nazwą JOKER. Było to dodatkowy numer dorzucony do puli. Zawodnik który wylosował powyższą niespodziankę mógł sobie wybrać stanowisko z numerów, które zostały w puli do losowania. Ciekawostka która spodobała się wszystkim i wniosła dodatkowe emocje w trakcie wyciągania numerków.

Zawodnicy podzieleni zostali na 3 sektory, rozmieszczone na 3 brzegach. Aby się liczyć o zwycięstwo trzeba było wygrać swoją sekcję i pokonać dwie inne jedynki. Jak to zawsze u nas bywa nikt nie chciał losować sektora A czyli najpłytszej części zbiornika. Niestety 6 szczęśliwców usiadło na najbardziej  znienawidzonej cześci grobli. Znazało się tam m.in. dwóch debiutantów oraz stały bywalca Darek Jasiński. Śmiem  twierdzić, że jeszcze przed losowaniem Darek rozstawia swoje stanowisko na wspomnianym brzegu 🙂

Mało lubiany sektor A miał przynieść nieoczekiwane wyniki 

Sektor B czyli „chodnik” zawsze obfitował w ryby i teoretycznie każdy chciał tam łowić. Wiele dobrych wyników pochodzi z tych właśnie stanowisk. Uśmiech osób które wyciągały szczęsliwe osoby co najmniej wróżyły świetne wyniki. Sektor okazał się bardzo mocny, ze świetnymi nazwiskami. Szykował się bardzo ciekawy pojedynek! Ciekawe tylko co na to ryby ……

Sektor B jak zawsze budził nadzieję na duży wynik 

Sektor C to tym razem nawietrzny brzeg który na płytkich zbiornikach zawsze jest ciekawy. Mieszająca wszystkie warstwy wody fala wypłukuje pożywienie i ściąga ryby naprawdę blisko brzegu. Zawodnicy, którzy wylosowali najwyższe numery mieli naprawdę spore pole do popisu! Stanowiska były bardzo szerokie, a było ich 7 czyli o jedno więcej niż na dwóch poprzednich. Co ciekawe także do tego sektora trafia JOKER , szczęśliwiec wybiera numer 15 … czyli prawie środek 🙂

Sektor C tym razem to niewiadoma 

Odprawa, losowanie przebiegają bardzo sprawnie i szybko. Każdy wiedział co ma robić, ale dojście na stanowisko i przygotowanie zajmuje jednak trochę czasu. Dlatego nęcenie przesunięte zostało o 10 min i punktualnie o 6 do wody powędrowały pierwsze koszyki z zanętą wstępnie podaną. Dla przypomnienia na wstępne nęcenie mamy 10 min po tym czasie można zacząć łowić. Niewiele osób zaczyna jednak łowienie, a w dalszym ciągu nęci łowisko. Limit mieszanek to 12l dlatego trzeba podchodzić do tego z rozwagą. Czas przeznaczony do łowienia to 6h . Wydaje się to wiecznością, proszę jednak uwierzyć, że każdy z zawodników był zdziwiony jak szybko mija czas do łowienia. Wiąże się to z nęceniem paru linii, kombinowaniem z przyponami, przynętami grubością żyłek. Tak wiele do sprawdzenia, że trzeba naprawdę dobrej organizacji czasu.

Nęcenie dwóch – trzech linii to rozwiązanie zastosowane przez wielu zawodników 

Łowienie rozpoczęło się punktualnie o 8.10 i pierwszą rybą która skusiła się na zestaw i nie uciekła przed obiektywem był jazgarz 😀 ryba bardzo często spotykana nad naszymi wodami 😛 Złowił ją nie kto inny jak Tomek Sikorski „wracający” do łowienia po bardzo pracowitym okresie w jego życiu.

Pierwsza ryba – lubiany jazgarz 🙂 

Pierwszą lepszą rybę wypatruję  u łowiącego na gorszym brzegu debiutanta Mariusza Mieszczakowskiego. Wyjmuje przy mnie leszczyka około 250 gr. Za chwilę podobnej wielkości rybą odpowiada Darek Jasiński zgrabnie operując podbierakiem wyciąga ładnego leszczyka.

Najlepsze „leszczowe” otwarcie w sektorze A

Ryby wyraźnie zaczynają się rozkręcać i biorą coraz lepiej. Nie przeszkadza padający deszcz, który wręcz napędza ryby do żerowania. Pogoda, która miała być zwrotnikowa, niestety spłatała figla i stała się typową „pluchą” z deszczem w roli głównej. Wyrazy uznania dla zawodników bo każdy dotrwał do końca ! Takie zawody budują charaktery 😀 dlatego milo było obserwować podbieraki raz za razem sięgające po ryby. W głównej mierze były to leszczyki ale nie ma co się dziwić ponieważ to one decydują o wyniku. Skuteczne odławianie bremesów powinno gwarantować pozycję w czołówce.

Maciek Krosnowski szalał na początku w sektorze A 

Przemieszczając się po sektorze B, świetnie sobie radził Maciek Krosnowski, twórca koszyków. W pierwszą godzinę złowił 4 piękne leszczyki po prawie 500 gr. Piorunujący start zowocował pozycją lidera, bynajmniej do połowy zawodów.

Jeden z leszczyków złowionych w pierwszej połowie zawodów 

W sektorze C na przód rywalizacji zaczeli wychodzić Łukasz Skirski i zamykający sektor (19 stanowisko)  Marcin Sitkowski. W chwili gdy przechodziłem obok nich mieli po 3 ryby w czasie gdy inni po jednej sztuce. Cały sektor zapytany o ryby jednym głosem odpowiadał że biorą bardzo delikatnie – żeby nie powiedzieć subtelnie. Miało to związek z pogodą, która niestety letniej nie przypominała. Nie pomagały różne mieszanki, co ciekawe te bardziej treściwe lepiej sprawdzały się na niechętnie żerujące ryby. Miało to związek z wybieraniem najlepszych kąsków, bardzo jałowa mieszanka nie przyciągała ich zupełnie.

Łukasz Skirski raz za razem podbierał ładne leszcze

Przechodząc po stanowiskach można było zaobserwować mnogość mieszanek i przynęt. Byli przygotowani na wszystko –począwszy od kasterów na ochotce haczykowej kończąc.

Do koloru do wyboru 🙂 Tego dnia naprawdę ciężko było wpasować się w gusta ryb 

Różnorodność przynęt to większa możliwość trafienia w gusta ryb w dniu zawodów. Ograniczając się do jednej przynęty niejako gramy Vabank albo trafimy albo nie…. Myślę, że lepiej wybrać opcję bardziej uniwersalną – tak jak zrobili zawodnicy.

Sławek Urbaniak postawił na jakość 😀 

Podbieraki co chwila lądowały w wodzie i kolejne leszcze wpadały do siatki 

Czas mijał nieubłagalnie, a ja zaliczałem kolejne kilometry w nogach. Widać było ukształtowaną czołówkę i można było przewidzieć kto w danym sektorze będzie w ścisłej czołówce. W sektorze A prym wiedli Piotrek Leleniak i Mariusz Mieszczakowski, w sektorze B na prowadzeniu było dwóch zawodników Maciek Krosnowski i Bartek Kacprzak, sektor C to pojedynek Łukasza Skirskiego i Marcina Sitkowskiego.

Marcin Sitkowski zakłada kolejny przypon 🙂 niestety kolejna ryba zerwała cienką żyłkę 🙁

Emocje były naprawdę spore, nie obyło się bez spiętych ryb, albo zerwanych przyponów 🙂 Każda ryba dawała szansę na zwycięstwo. Nie można było nawet na chwilę stracić koncentracji – a było to naprawdę trudne po prawie 6h rywalizacji w bardzo zmiennej pogodzie.

Leszcz z prawie 50 m 

Równo po 6 h rywalizacji zabrzmiał sygnał kończący zawody. Szczerze to widziałem w zawodnikach moc do dalszego łowienia 🙂 Pierwszy do wagi zaproszony został sektor A czyli najmniej lubiany przez zawodników. Jak się okazało błędnie został skreślony jeszcze przed losowaniem. Zawodnicy osiągali bardzo ładne wyniki !!! Największy osiąga Piotrek Leleniak – 5555 gr 🙂 Tuż za nim uplasował się Mariusz Mieszczakowski  ( 4660 gr ) pojedynkujący się stanowisko w stanowisko z Piotrkiem.

Zwycięzca sektora A Piotrek Leleniak z ciekawą wagą 5555 gr 

Piękny wynik debiutującego na zawodach Mariusza Mieszczakowskiego 

Sektor B także wydawał się być bardzo wyrównany. Przynajmniej dwóch zawodników walczyło o zwycięstwo sektorowe. Połów Bartka został zweryfikowany jako pierwszy, waga wskazała 4650 gr, blisko 5 kg leszczy z których większość została złapane w ostatnią godzinę ! Być może piorunująca końcówka miała okazać się decydująca ? O tym przekonamy się za chwilę.

Bartek Kacprzak –  zwycięzca sektora B

Kolejny do wagi Michał Brzezowski, łowca pięknego karasia, który okazuje się być największą rybą zawodów ! 800 gr gwarantuje mu talon ufundowany przez Sklep Wędkarski Sum Radzymin!

Największa ryba zawodów – karaś 800 gr

Dalej jest debiutujący Kuba Rusek. Wynik nie powala ale najważniejsze że się nie poddaje. Młoda bardzo ambitna osoba, która na pewno jeszcze nie  raz napsuje skóry starym wyjadaczom. W końcu waga dochodzi do Maćka Krosnowskiego. Za chwilę okaże się kto będzie wygranym w sektorze. Ładne leszczyki niestety brakło jednej sztuki L 4215 gr daje drugie miejsce w sektorze. Maciek przyznaje że ostatnia godzina była tragiczna – nie złowił nic.

 

Maciek Krosnowski i jego oczekiwanie na końcowy rezultat

Wiadomo co trzeba poprawić – końcówki 😉 Warto jeszcze odnotować, wyniki Łukasza Gieracha i Tomka Sikorskiego którzy złowili odpowiednio 2245 gr i 2725 gr . Obaj w końcówce dobrali się do leszczyków które mocno windują wynik w górę.

Redakcja portalowa i jej efektowne wyniki 😀 

Ostatnim sektorem był najliczniej obsadzony sektor C. Wiadomo było o dwóch dobry wynikach ale ciekawe było jak u reszty zawodników. Na pierwszy ogień Paweł Łukasik który całe zawody łowił na 12m ! 1575 gr daje mu sumarycznie 4 pozycję.

Paweł Łukasik na stanowisku chwilę przed ważeniem 

Wyprzedza go łowiący na 14 stanowisku Radek Borowski. Daleki  dystans okazał się kluczowy w osiągnięciu wyniku 3560 gr. Łowienie na dystansie 50 + do najłatwiejszych nie należy 🙂 Radek jednak świetnie sobie poradził.

Radek Borowski i jego zdobycz 

Kolejny zawodnik zniecierpliwiony czeka na ważenie – Łukasz Skirski, który wylosował JOKERA. 17 leszczyków plus trochę drobnicy waży w sumie 6040 gr ! Jak na razie to pierwszy wynik zawodów, pozostaje czekać do samego końca.

Najlepszy wynik zawodów – przeszło 6000 gr pozwoliło wygrać 3 edycje zawodów 

Na przedostatnim stanowisku nasz dostawca słodyczy (Super smakowało) Patryk Gajcy wyjął 3770 gr i podobnie jak większość zawodników miał piorunującą końcówkę. Przyznał, ze gdyby zawody trwały jeszcze godzinę to kto wie jaki wynik widniał by przy jego nazwisku. Ostatnim zawodnikiem był Marcin Sitkowski który szedł łeb w łeb z Łukaszem. Chwila niepewności, tara wagi i patrzymy na wynik … 5705 gr . Trochę zabrakło do szczęścia, wynik bardzo ładny jednak brakło jednej ryby. Marcin miał ryby na wygraną niestety udało im się wygrać z zawodnikiem 🙂

Walczący do końca o każdy gram – Marcin Sitkowski 

Wszystko już wiadomo ! Ale jeszcze została miła część zawodów czyli domowa grochówka, a jak by komuś było mało dużo ciasta. Dziękuję, za miłe słowa odnośnie grochówki  – przekazane do twórczyni tego dzieła 🙂 Starczyło dla wszystkich, nawet z dokładką 🙂 Mam nadzieję, że wszystkim smakowało. Po napełnieniu żołądka poprosiliśmy zawodników na zakończenie.

Pamiątkowe statuetki czekają na zwycięzców 

Pierwsza 6 została uhonorowana okazyjnymi statuetkami zamówionymi na nasze zlecenie. Chcieliśmy, żeby dumnie reprezentowały się na półkach zawodników. Dla pierwszego zawodnika trafił także sporej wielkości puchar przechodni. Za rok trafi w kolejne ręce, a może pozostanie w rękach Łukasza ?? czas pokaże..

Puchar przechodni trafia w ręce Łukasza 

Poniżej pierwsza szóstka 3 Edycji Feeder Test oraz łowca największej ryby

Najlepsi w najlepszych 

Nagrodzona została oczywiście największa ryba zawodów czyli piękny karas srebrzysty. Nagrodę ufundował Sklep Wedkarski Sum z Radzymina, od lat wspierający nasze działania. Link do sklepu SKLEP SUM RADZYMIN 

Bon ufundowany przez sklep Sum Radzymin 

Dla zwycięzcy  była także nagroda ufundowana przez Sklep Polandfishing. Wysokiej jakości wędzisko COLMIC to świetna wygrana, która powinna służyć zwycięzcy. W tym miejscu podziękowania za przekazanie nagrody ! Sklep POLANDFISHING

Wędzisko ufundowane przez Polandfishing – dla zwycięzcy 

Na koniec nie mogło zabraknąć pamiątkowej fotki !!!

Dziękuję wszystkim za przybycie ! 

Jeszcze raz dziękuję wszystkim za przybycie! Mam nadzieję, że w podobnym składzie zobaczymy się na 4 Edycji Feeder Test 🙂 Do zobaczenia !

Wyniki zawodów

SEKTORY 

CAŁOŚĆ

Tekst: Marcin Kostera

Foto: Marcin Kostera, Karol Kostera

Facebook