MET(H)ODA NA GŁODA

Wciąż ze sporym niedowierzaniem spotyka się nad naturalnym akwenem widok wędkarza, który uzbrojony w zestaw typu method feeder osiąga niezłe wyniki. Zdziwienie sięga zenitu, gdy zamiast robaków na haczyku znajdują się „wynalazki” w postaci pelletów i kulek proteinowych. Czasem nawet sztucznych. Method’a, której oczywiście ojcami są Anglicy, do tej pory uważana była za broń typowo komercyjną. „Na karpodromach połowisz, ale pojedź na przełowioną gliniankę i coś złów.” Te zdania często słyszałem. Postanowiłem w końcu potraktować je jako zaproszenie i wyzwanie! Sprawdźmy więc jak jest w rzeczywistości!

Methoda, jest rozwiązaniem idealnym w sam raz dla wszystkich, którzy dość mają kilkugodzinnych przygotowań. Tyczy się to także czynnych i byłych wyczynowców, których barki i plecy już bolą od dźwigania licznych wiader i sprzętu. Nie trzeba się mieszać i przecierać godzinami, wystarczy trochę dobrego towaru. Dwie garści zanęty lub drobnego pelletu, do tego pudełko z deczko większą przynętą i już jesteśmy gotowi do wędkowania.

pellety zanęta.

.

.

….

Method’owe pewniaki. Wszelkie smaki rybno-mięsne i owocowe. Również ich mieszanki.

W tym sezonie postanowiłem znów spędzić aktywnie czas przed pracą. W ciągu dnia zdecydowanie nie brakuje obowiązków, ale kilku chwil na zasiadkę i owszem. Gdy dzieci śpią można ruszyć nad wodę i oddać się swojemu wędkarskiemu fanatyzmowi. Polecam, bo mamy szansę wtedy codziennie być nad wodą 🙂

kaczki

Skoro świt czekają na nas takie widoki.

 

Budzik dzwoni o 2.45. Szybka kawa, szybka toaleta i po godzinie jestem nad wodą. Rozkładam się po ciemku. Pierwsze co robię to zwilżam pellet i zanętę. W czasie około 10-15 minut moje stanowisko jest gotowe do łowienia. Przypomina to może deczko słynną scenę z „Co mi zrobisz jak mnie złapiesz”, ale tak to właśnie wygląda. To wędkowanie przed pracą- każda sekunda się liczy 😉

wedki 2 wędki

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

Dwie wędki zwiększają szansę na rybę. Czasami jednak na obu zamelduje się zdobycz.

kołowrotekDowilżam jeszcze towar, który wchłonął już wodę. Gdy jest idealny do wędkowania i jeśli pierwsze słońce już oświetla nam odpowiednio łowisko można wykonać rzuty ustalające odległość łowienia. Tu nie ma miejsca na przypadkowość. Wydaje się, że wszystko co wymyślili Anglicy cechuje dokładność. Tak jak w przypadku odległościówki, tak w przypadku także method’y w moim siedzisku nie brakuje markera. Odległość wędkowania dodatkowo utrwalamy zakładając żyłkę na klips. Gdy spodziewamy się dużych ryb i dalekich odjazdów po zarzuceniu zdejmujemy żyłkę z klipsa, a odległość mamy zaznaczoną na żyłce markerem. Po kilku wypadach oznaczanie dystansu, na którym wędkujemy wejdzie nam w krew i nie będzie to dla nas zbyteczna czynność pochłaniająca czas.

Ta dokładność już po kilku rzutach koszyka wypełnionego towarem pozwoli zauważyć, że nęcimy skutecznie, a w łowisku zaczyna pojawiać się życie. Otarcia o żyłkę to pierwsze zwiastuny zbliżających się brań. Pierwsi pojawiają się średni amatorzy pelletów.

lesio 2

       Ten niewielki leszczyk zasmakował w 8 mm pellecie o smaku truskawki.

Pelletem nie gardzą również karasie. Ryby te biorą delikatniej, ale po kilku chwilach obserwacji ruchów szczytówki i żyłki, brania te można doskonale wyczuć i zaciąć w tempo.

karaś

Metoda kojarzona jest z bardzo pewnymi braniami podczas, których pękaj uchwyty, a ryba zabiera nam sprzęt. Zgadza się! Tak jest ale karpie mają też gorsze dni. Czasami jednak ryba bierze delikatniej, a to co wydaje się nam trąceniem o żyłkę, po zacięciu okazuje się przyjemnym ciężarem. Wielokrotnie właśnie karpie „trącały mi żyłkę”. Zastanówmy się przez chwilę i odpowiedzcie sobie na pytanie. Czy Wy codziennie macie wilczy apetyt?!

Można powiedzieć, że są dwie szkoły podejścia do przynęt. Pierwsza to klasyczna „wisienka na torcie”, czyli wyróżniająca się i umieszczona w centralnej części przynęta. Druga, nie wyróżnia się wśród reszty towaru i w koszyku nie wzbudza zbytnich podejrzeń.

wiśienka wisienka 2


Spore znaczenie czy odniesiemy sukkarasiorces podczas wędkowania na method’ę ma odpowiednie namoczeniu towaru. Koszyk z zawartością musi dojść do dna i tam dopiero zacząć pracować. Nie może w żadnym wypadku spaść po drodze, bądź rozsypać się po uderzeniu o wodę. Łowimy aktywnie, więc zalegać na dnie też nie powinien dłużej niż kilkanaście minut. Towar będzie dobrze przygotowany jeśli w koszyczku który zwiniemy zostanie nam najwyżej troszkę mieszanki. Zdarzają się oczywiście wyjątki. Ten piękny karaś wziął niemal od razu. Towar z koszyczka nie zdążył nawet odpowiednio zapracować 🙂

Kilka wyjazdów przed pracą i kilka dłuższych posiedzeń utwierdziło mnie w przekonaniu, że method feeder skuteczny jest także na łowiskach naturalnych. Jednorazowa udana wyprawa, mogłaby wypaczyć doświadczenie. Tu nie ma przypadku. Gdy standardowe wędziska gruntowe stoją jak wryte, method’ a zdaje się być sposobem niezwykle skutecznym.

leszcz duzy

Piękny 2 kilogramowy leszcz z szybkiej method’owej zasiadki na gliniance.

lesio w podbierakuwypusc

.

.

.

Takie ryby zdecydowanie zasługują na to aby kiedyś złowić je ponownie.

Nie ważne czy na haczyk założycie robaka, czy różnej maści pellety, wszyscy którzy aktywnie łowią mogą spodziewać się brań nie tylko karpi, ale niemal wszystkich ryb spokojnego żeru. Zdarzają się oczywiście też mniejsze łowione na pellet, ale dzięki temu nie ma mowy o nudzie i bezrybnych gruntowych godzinach. Nie lada niespodzianką były dla mnie dwa niemal kilogramowe jazie złowione na truskawkowy pellet 8mm w samo południe na wodzie PZW.

jazior

.

Ta piękna ryba skusiła się na truskawkowy pellet zamocowany za pomocą gumki z oczkiem

 

Metoda o której piszę pomimo opinii samołówki, da się także stale dopracowywać, więc ambitni i poszukujący wędkarze także znajdą coś dla siebie. Różne rodzaje koszyków, haki i różne sposoby mocowania przynęty, które mają wpływ bezpośrednio na wyniki, dają bardzo duże pole do popisu. Można kombinować 🙂 Warto, bo jak grzyby po deszczu pojawiają się w kalendarzu imprez różne zawody, w których method feeder jest albo podstawowym narzędziem władania, albo jedną z pewnych dróg do końcowego sukcesu. Ci, którzy stronią od rozrywek grupowych i wolą samotne łowy z pewnością będą pozytywnie zaskoczeni łownością tej metody.

karpionkarpion 2

Dwa „dziskusy” z wody PZW złowione podczas totalnego bezrybia.


Połów karpi na methodę zasługuje na kilka zdań oddzielnej refleksji. Ze względu na siłę tych ryb bardzo ważna jest w tym wypadku wędka. W tej metodzie przypon jest bardzo krótki(ok. 10 cm), a przez to nie amortyzuje w żaden sposób zrywów ryby. O ile leszcze i inne rybki spokojnie zdołamy wyholować na standardowej „sztywnej” wędce, o tyle karp i inne bardzo silne ryby wymagają od nas elastyczności. Ten sposób wędkowania pozwala nam na zastosowanie przyponu rzędu 0,20-0,22 mm bez znaczenia dla atrakcyjności wędkowania. Łowiłem na tej grubości przypony i leszcze i karasie, a zdarzały się nawet krąpie i płocie. Wędka więc powinna mieć akcję paraboliczną, która podczas siłowego holu będzie amortyzowała zrywy silnej ryby. Gdy wędzisko będzie zbyt sztywne będziemy często wyrywać rybie haki z pyska. Szczególnie uwagi wymaga ostatnia faza holu na krótkiej lince.

wędka

Wędzisko gnie się po rękojeść, to znak, że karp jest bez szans.

Potraktujcie ten artykuł jako wstęp i zachętę do sięgnięcia po tę niezwykle skuteczną metodę wędkowania. Chcieliśmy pokazać także, że wbrew obiegowej opinii to nie tylko samołówka na komercyjne karpie. To także sprytna method’a, na to żeby łowić białą rybę skutecznie w zalewach i jeziorach – nie koniecznie na przypon średnicy zero, zero, nic.

Wkrótce bliżej przyjrzymy się konkretnym elementom zestawu w naszym cyklu porad 🙂

Tekst i foto : Tomek Sikorski

Facebook