MISTRZOSTWA POLSKI – POZNAŃ 2016

Ostatni weekend stał pod znakiem przygotowań i wyjazdu na spławikowe Mistrzostwa Polski, które rozgrywane były na rzece Warta w Poznaniu. Początkowo myślałem, że jeśli będziemy pisać relację z tej imprezy to poświęcimy sporo uwagi naszym wnioskom i technicznym aspektom łowienia. Wszak dla mnie był to debiut w roli trenera na zawodach tej rangi.

DSC_5051

Miałem tę przyjemność by stać za plecami Mistrza Okręgu Mazowieckiego. W mojej subiektywnej ocenie zwycięstwo w tym okręgu jest czymś szczególnym i bardzo trudnym. Dlatego tym większy szacunek dla Marcina, a dla mnie przywilej by mu pomagać.

13445502_994771560638984_8798071666475065857_n10544355_1657127661230121_8072848540826705318_n


Zwycięstwo w Finale Sensasa i zawodach okręgowych dawały nadzieję na dobry wynik


Jako że uwielbiamy łowienie na rzece, to koncepcyjnie czuliśmy się mocno i jechaliśmy z przekonaniem o tym, że przy sprzyjającym losowaniu przyjdzie nam walczyć o najwyższe laury. W naszej pamięci cały czas są sukcesy Marcina odniesione na tym łowisku w ubiegłorocznym finale zawodów Sensasa, czy wcześniej Mavera. Można więc powiedzieć, że czuł się jak u siebie w domu. Rzeczywistość okazała się nieco bardziej brutalna i zweryfikowała pierwotne założenia ale tak jak wspomniałem, nie jest to istotą tych kilku zdań refleksji nad ostatnią imprezą.

DSC_5099

Pamiętajmy, że Mistrzostwa Polski skupiają uznane osobistości i są zwieńczeniem trudnego sezonu. Dla mnie osobiście była to duża przyjemność, że mieliśmy możliwość obserwowania tuzów Polskiego spławika. Mało tego, przyszło nam łowić dwa dni z rzędu obok Adama Niemca, którego serdecznie pozdrawiamy. Ten czas to zarówno dużo wniosków dotyczących przygotowania zanęty, gliny, taktyki nęcenia. Zderzyliśmy się również z rozmaitymi technikami prowadzenia zestawów i prowokacji ryb do brania. Niegdyś Darek Barański powiedział bardzo mądre słowa, które pozwolę sobie sparafrazować: „w łowisku praca zanęty musi współgrać z prowadzeniem zestawu”. Wedle tej zasady staraliśmy się przygotować do łowienia, a ja niczym gąbka chciałem chłonąć wiedzę, by po treningu wspólnie analizować taktykę na pierwszy dzień łowienia. Trening był dla nas elementem oczywistych przygotowań i oswojenia się z łowiskiem, natomiast sobota to już pełna koncentracja bez zbędnej napinki i ruszamy do boju.

Pominę aspekt techniczny naszego łowienia, bo tutaj po przydługim wstępie pojawia się istota rzeczy, o której chcemy powiedzieć- ETYKA.

Byłem święcie przekonany, że kwestia koleżeńskiej uczciwości to aspekt, który absolutnie nie podlega żadnej dyskusji. Na zawodach kołowych można się spotkać z różnymi przypadkami faulowania, ale często wynika to z niewiedzy lub gapiostwa, a zmagania są o przysłowiowe „złote gacie”, dlatego nikt się tym nadmiernie nie przejmuje. Tym większe było moje zaskoczenie, gdy okazało się, że niestety ale również w tym przypadku POLAK POTRAFI.

Jak wiadomo regulamin, który obowiązuje wszystkich zawodników nie jest pozbawiony błędów i bzdurnych zapisów ale nie zapominajmy proszę o tym, że istnieje jeszcze coś takiego jak koleżeńska uczciwość. Zawodnicy wielokrotnie w sezonie spotykają się na tych samych łowiskach i chcąc ze sobą współzawodniczyć w duchu sportowej rywalizacji powinni przynajmniej z zasady postępować względem siebie fair. Jakież było moje zdziwienie, gdy w trakcie sobotniej tury zawodów na jednym z sektorów powstało wielkie poruszenie. Początkowo myślałem, że ktoś holuje dużą rybę i stąd za plecami jednego z zawodników pojawiło się zbiegowisko ludzi. Ciekawość była silniejsza ode mnie i oto moim oczom ukazał się zaskakujący obraz. Jeden z zawodników ustawił swoje stanowisko przy samej linii określającej granicę łowiska. Jestem to w stanie zrozumieć, bo zapewne gruntowanie wymusiło taki zabieg. Nie byłoby w tym nic zdrożnego gdyby nie to, że swój zestaw wstawiał kilka metrów w lewo, w stanowisko sąsiada. Z jednej strony utrudniał sąsiadowi wędkowanie „na rozmyciu”, z drugiej chcąc napłynąć równo na miejsce, w którym ulokował kule zanętowe musiał tak postąpić. Może i musiał, ale czy mógł?!

Mało tego, ten sam kolega wykazał się szczególną inwencją i zorganizował zawody feederowe. Lokowanie obciążenia głównego na dnie może i generuje widowiskowe podskoki spławika, może i jest skuteczne, ale do jasnej cholery, czy jest uczciwe? Czy o to chodzi w Mistrzostwach Polski, które rozpoczynamy hymnem narodowym, by uczcić rangę tej imprezy? By szanować się nawzajem ?

Spowodowało to na szczęście reakcję sędziów, którzy wyrwani z letargu i zerkania w telefony upomnieli zawodnika, który upatrywał w tym spisek. Żeby nie pastwić się na jednym człowieku, to wspomnę, że nie on jeden urządził sobie zawody feederowe.

Wisienka na torcie miała jednak przyjść z opóźnieniem i jak się okazało, tak się właśnie stało, bo o całym fakcie dowiedzieliśmy się, no właśnie – po fakcie.

Internet nie cierpi próżni i w sieci szybko pojawiły się zdjęcia ukazujące medalistę tych zawodów, który bez krępacji i spektakularnie nęci zebranymi na brzegu kamieniami!

14054314_1779304068987046_3621995348477660698_o

14107864_1779303942320392_3723204673034194092_o 14102905_1779303822320404_8972422416981019778_o

Pełni „szczęścia” dopełnia fakt, że obok widać wiadro pełne kul zanętowych więc jest oczywiste, że nie był to „żwirek” zgłoszony przy kontroli zanęt.

14047367_1779304078987045_550355923591168233_o

Przyznaję, że osobiście jestem mocno zażenowany całą sytuacją i uważam, że jej napiętnowanie, które obecnie ma miejsce w różnych portalach internetowych jest zasadne. Nie mamy do czynienia z wędkarstwem szuwarowo-bagiennym, tylko z MISTRZOSTWAMI POLSKI.

Ludzie poświęcają swój czas, pieniądze, zaangażowanie po to żeby rywalizować w sposób uczciwy i w sympatycznej atmosferze. Niestety przykłady cwaniactwa i bezczelności są obecne również na tym poziomie. Zapewne sprawa „rozejdzie się po kościach” ale zawodnicy postępujący w ten sposób nie będą mieć już szacunku w całym środowisku.

Szkoda tylko, że zamiast pisania o pięknych rybach, które również były obecne na zawodach i duchu sportowej rywalizacji przychodzi nam pisać o nieuczciwości i zwykłym cwaniactwie.

WSTYD!

Ze swojej strony podziękowania dla wszystkich spotkanych osób, uśmiechniętych twarzy i mądrych ludzi, z którymi dane nam było się spotkać. Była to dla nas duża przyjemność i zaszczyt by móc spędzić wspólnie ten czas.

Pozdrawiamy, a zwycięzcom gratulujemy!

EKIPA FF

Tekst: Daniel Węgrzyniak

Foto:  zbiór prywatny

 

Facebook