Pickerowy pojedynek. Jasno czy ciemno ?

W naszych głowach pomysł na pojedynek zrodził się po przeczytaniu artykułu w jednej z angielskich publikacji. Bohaterowie zrobili test, który miał uznać wyższość mieszanki jasnej lub ciemniej. Używali dokładnie tej samej zanęty, jednak zmodyfikowali kolory. Przynęty mieli takie same, nawet łowili w podobny sposób. Jak łatwo się domyśleć, test przerodził się w pojedynek, żeby jeszcze bardziej „zachęcić’ uczestników do łowienia. Przegrany musiał zanieść sprzęt przeciwnika do samochodu 🙂

Jak widać dobry humor nie opuszcza zawodników nigdy, nawet podczas rywalizacji. O wynikach nie będziemy wspominać, ponieważ angielskie wody są „troszkę” bardziej rybne niż polskie 🙁 Rezultaty jakie osiągnęli w ciągu 4h łowienia oscylowały w granicach 20 kg… My jednak nawet nie śnimy o takich wynikach, dlatego cieszymy się z każdej ryby złowionej na wodzie PZW.

DSC_5621

Gotowi na pojedynek

To właśnie jedna z bardziej popularnych miejscówek stała się areną zmagań naszego małego pojedynku. Cel ustaliliśmy sobie wcześniej, debatując burzliwie do nocy 😉 Wzorem z angielskiego pojedynku wszystko robimy prawie tak samo. Mała różnica to kolor naszych mieszanek. Ja decyduje się na jasną, Łukasz na ciemną. Szczerze sami byliśmy ciekawi rezultatów ponieważ noc była naprawdę zimna z temperaturą – 3 st ! Jak ryby reagują na takie przymrozki najlepiej pokazało jedno z GPP na kanale Żerańskim, zwycięzca przez dwa dni złowił 8 jazgarzy 🙂 My jednak pełni nadziei stawiamy się nad wodą jeszcze po ciemku, jest czas na wypicie kawy i porozmawianie w miłym wędkarskim towarzystwie. Czas leci bardzo szybko i nim się obejrzeliśmy zaczęło świtać. Zabraliśmy się za rozstawianie stanowisk i mieszanie zanęty. Rozłożenie trwa jak zwykle parę minut, ostatnio praktykujemy minimalizm sprzętowy i zabieramy tylko to czego potrzebujemy. Kombajny są na naszym wyposażeniu bo są wygodne! Regulowane nogi i wiele schowków z potrzebnymi rzeczami bardzo umila i ułatwia pobyt nad wodą.

DSC_5547

Drgająca szczytówka to bardzo skuteczna metoda

Parę słów o metodzie łowienia. Jednogłośnie wybieramy pickery! Ile to już uśmiechów na twarzach osób postronnych widzieliśmy gdy rozkładaliśmy nasze wędki. Brak przekonania i pozorna nuda podczas łowienia na gruntówkę to najczęstsze argumenty. Nas to jednak nie dotyczy! Preferujemy aktywne łowienie i przede wszystkim myślenie w trakcie wędkowania. Stabilnie położona przynęta uwielbiana jest przez leszcze! To kolejny z argumentów który przekonał nas do wyboru drgającej szczytówki. Miękkie końcówki rewelacyjnie pokazują delikatne brania, idealny sposób na jesienne ryby, które są już ostrożnie i żerują nieufnie. Więc czułość i subtelność jest wskazana, kto tego nie doceni bardzo często schodzi o kiju.

DSC_5690Tak więc technikę łowienia mamy taką samą, nawet wędki i kołowrotki takie same  🙂 Zabieramy się za rozrobienie „smakowitości” dla naszych leszczyków. Tak jak na wstępie zostało wspomniane zanęta jest z jednego kotła. Nie robimy żadnych udziwnień i kombinacji, dlatego mieszamy ze sobą paczkę leszcza i płoci. Żeby deczko dosłodzić mieszankę dosypujemy Lux Epicenie. Mieszanka ma naturalny kolor i lekko słodkawy smak. Bardzo ważne jest nawilżenie, koniecznie trzeba robić to systematycznie i stopniowo. Tylko w ten sposób mieszanka nabierze odpowiedniej konsystencji. Stopniowe nawilżenie i późniejsze domoczenie to chleb powszedni. Całość na końcu ląduje na sicie w celu pozbycia się grudek. Powstała mieszanka jest bardzo sypka i miałka. Bez grubych frakcji, które w zimnej wodzie nie są pożądane.


DSC_5692

Paczki dokładnie mieszamy na sucho

DSC_5700

Dodatek Epicene osłodzi zanętę


DSC_5723

Prawidłowa nawilżona mieszanka

DSC_5706

Wodę należy dodawać stopniowo


DSC_5725Przyszedł czas na dodanie jasnej gliny i czarnej ziemi. Jasna glina stworzy na dnie wyraźnie pole do żerowania. W tym przypadku ciemne dno i kontrastująca jasny miks gliny z zanętą. Druga mieszanka jest identyczna jak kolor dna. Wsypanie paczki ciemnej ziemi torfowej spowodowało, że wszystko nabrało ciemnego koloru, zlewającego się z naturalnym podłożem. Do wiader musiały także polecieć rybie rarytasy czyli jokers, ochotka, martwe białe robaki. Wsad do koszyczków mamy identyczny tak więc przystępujemy do nęcenia. Odległość łowienia to około 30m, tak więc w ruch idą małe koszyczki własnej produkcji. Nęcenie wstępne to niezastąpiona karpiówka i koszyk XXXL. Odległości idealnie zgrywają się z pickerem, tak więc jest to bardzo precyzyjne łowienie. Na początek leci po 10 koszyków, żeby sprawdzić jak zareagują ryby. Wiemy, że leszcze są w łowisku bo widać spławy. Łowisko żyje pomimo mroźnego poranka i słabej widoczności. Gęsta mgła spowiła cała okolicę tuż przed wschodem słońca. Z prognoz  wynikało jednak, że lekki wiaterek powinien bardzo szybko ją przegonić.

DSC_5735

Jasna mieszanka

DSC_5785

Ciemna mieszanka

Nam jednak słaba widoczność w niczym nie przeszkadzała. Dlatego praktycznie jako pierwsi zaczynamy łowienie. Lekkie zestawy lądują dokładnie w miejscu nęcenia. Schemat powtarzamy zawsze ten sam, koszyk ląduje w wodzie, lekko napinamy zestaw i topimy żyłkę . Brania mamy natychmiastowe zarówno ja jak i Łukasz. Jednak nic nie udaje się zaciąć! Przynęta wygląda na nieruszoną, więc razem stwierdzamy, że to obcierki. Ryb musi być po prostu na gęsto i obcierają się o żyłkę wskazując fałszywe brania. Nie pomaga przeczekiwanie oraz zacinanie w tempo. Wydłużam  przypon i od razu zacinam sporą rybę. Idzie bardzo lekko i dopiero pod brzegiem daje „popalić”. Niestety nie udało się dojrzeć co to było, bo ryba za chwilę odpływa uwalniając się z haczyka.

DSC_5373

Pierwszy tego dnia leszczyk, jeszcze w otoczeniu mgły

Parę minut później wędka Łukasza wygina się w piękną parabolę. Branie było bardzo delikatne i ledwie widoczne. Pod samym brzegiem dostrzegamy srebrny błysk, tak więc jest leszcz. Pierwszy mglisty leszcz skusił się na larwy ochotki. Taka ryba to najlepszy zastrzyk energii i motywacji. Wiemy, że ryby są w łowisku, pozostaje  skusić je do brania. Ciemna mieszanka widocznie bardziej pasuje rybom bo Łukasz znów holuje. Tym razem to płotka, bardzo ładnie wybarwiona. Zestaw na jaki zdecydował się Łukasz to zwykły przelotowy koszyk, zablokowany Quick Change beads. Koszyk uwieszony jest na łączniku, dzięki temu mniej się plącze.

DSC_5395

Prosty zestaw  i płoć złowiona na „szybko”

Szukanie złotego środka przynosi także rezultaty na mojej wędce. Skracam przypon i w końcu  zacinam skutecznie rybę. Po walce poznaję leszcza, na miękkim i delikatnym kiju znakomicie czuć szarpania głową. Finezja jest niesamowita!! Emocje towarzyszące łowieniu  na lekki sprzęt jeszcze długo pozostają w pamięci.

DSC_5407

Jesienne leszcze naprawdę są piękne !!

DSC_5408Brania ciągle są ledwie zauważalne, potrzeba sporo wprawy żeby dostrzec ledwie widoczne ruchy szczytówki. Pierwsza godzina kończy się wynikiem 6:4 dla Łukasza. Tak więc na starcie ciemna mieszanka sprawdza się lepiej.

Druga godzina przynosi poprawę brań. Leszczyki ustawiły się w zanęcie i zaczęły brać przede wszystkim ufniej. Nie ma problemów z pustymi zacięciami. Praktycznie każde branie kwitowane jest natychmiastowym zacięciem. Haczyki bardzo pewnie wbijają się w same kąciki ust. Jest to najlepsze miejsce do wpięcia, ponieważ nie ma ryzyka rozerwania pyska. W ciągu całego dnia spada nam raptem po jednej rybie, co należy uznać za spory sukces. Warto wspomnieć o waleczności ryb, które w chłodnej wodzie, walczą do upadłego. Odjazdy pod samym podbierakiem to coś normalnego. Tym bardziej , że rośliny jeszcze nie obumarły całkowicie i stanowią schronienie dla ryb. Wyciągnięcie leszcza z sałatką na głowie to coś normalnego.

DSC_5421

DSC_5439Podsumowując drugą godzinę, udało mi się nadrobić dystans do Łukasza i wyrównać stan rywalizacji. Co ciekawe ryby w ogóle nie pobierały zanęty tylko robaki, jednak podanie koszyka bez zanęty nie ściągało ryb w pobliże. Robiłem testy upychając koszyk samą gliną z robakami, brań nie było w ogóle. Dopiero mieszanka (gliny + zanęta) powodowała subtelne przygięcie szczytówki. Obaj dawno nie łowiliśmy tak ostrożnych ryb! Ciekawym przyłowem były płotki, niestety wielkością nie porażały, nadrabiały za to kolorami. Wiele razy pisaliśmy o walorach estetycznych ryb, ale trzeba przyznać, że płocie mają w sobie to coś 🙂

Zresztą oceńcie sami, na zdjęciu poniżej.

DSC_5485ss

Nasz test miał trwać około 4 h, więc zakasaliśmy rękawy i skupiliśmy się na kolejnych dwóch godzinach. Ryby wyraźnie gorzej zaczęły reagować na przynętę. Prawdopodobnie tak podziałało ostre słońce w połączeniu z krystalicznie czystą wodą. W prześwietlonej wodzie leszcze były jeszcze bardziej ostrożne. Należy także pamiętać, że ryby już troszkę podjadły , pomimo bardzo ubogiego nęcenia! Lekarstwem okazało się wydłużenie przyponu i założenie pojedynczej ochotki. Prosta zmiana która przynosi natychmiastowe rezultaty. Łukasz znów łapie tempo i zacina trzy leszcze jeden za drugim. Zacinanie to duże słowo, ponieważ wystarczy podnieść kij do góry. Zacięcie przy przyponie 0,09mm często kończy się zerwaniem…..

DSC_5506

Pięknie pracująca wędka daje dużo „frajdy” z łowienia

DSC_5383

Kolejny bremes tym razem na pojedynczą ochotkę 

Tym razem lekką przewagę zdobywa Łukasz, ryby wyraźnie lepiej ustawiły się w ciemnej mieszance. Być może spowodowane jest to brakiem kontrastującej plamy na dnie. O ile wcześniej nie miało to znaczenia, to im bliżej południa ryby zmieniały swoje zachowanie. Jest to całkiem normalne i często spotykane.

DSC_5560W czasie łowienia koniecznie trzeba celnie rzucać i za każdym razem w punkt. Wielokrotnie zdarzało się rzucić lekko obok, brań nie było praktycznie wcale. Co jakiś czas zabłąkana płotka lub mały leszczyk wziął, ale wrzucenie w punkt to praktycznie pewność brania. Osiągnięcie powtarzalności i celności wymaga treningów. Pomaga oczywiście dobrany sprzęt, ale to każdy indywidualnie powinien dopasować się do swoich potrzeb. Złym kijem który nie leży w ręku, zawsze będzie się źle rzucało. Pamiętajmy o tym zanim coś kupimy 🙂

DSC_5467Ostatnia, czwarta godzina jest najtrudniejsza. Brania są już sporadyczne, ale ryby są w łowisku o czym świadczą obcierki. Co chwila szczytówka wskazuje przepływającą rybę. Zmiany koszyków oraz długości przyponów nie przynoszą znaczącej poprawy. Dopiero założenie pęczku ochotek, około 6-7 sztuk skutkuje kolejnymi leszczami. Brania są naprawdę wyraźne i pewnie. Jeszcze godzinę wcześniej brania były tylko na pojedynczą ochotkę! Przykład ten pokazuje jak trzeba być elastycznym podczas łowienia. Wracając do naszych rezultatów, ostatnia godzina przyniosła nam po równej ilości ryb. Same leszcze meldowały się w naszych podbierakach, bez żadnych przyłowów. Co ciekawe, jeżeli jeden z nas zauważył jakąś zależność, działała ona także u drugiego. To dla osób łowiących w zawodach cenna uwaga 🙂

Czas na małe podsumowanie, gdyż mięła 4 h łowienia. Wszystkie ryby wrzucaliśmy do dużych i obszernych siatek, tak więc były w doskonałej kondycji. Wynik jak na ta porę roku uważamy za całkiem dobry. Na nasz wynik składało się sporo leszczy, troszkę płotek i parę okoni. W tym samym czasie większość wędkarzy mogła się pochwalić co najwyżej pojedynczymi rybami!

DSC_5619

Uśmiechnięci i zadowoleni 🙂

DSC_5620

Po szybkich zdjęciach ryby wracają bezpiecznie do wody. Niestety bardzo często wszystko jest zabierane, lub skrobane na miejscu. Jak wiadomo, promujemy zasadę Catch&Release, dlatego apelujemy o rozwagę! Wypuszczajmy ryby bo naprawdę warto! Widok odpływających ryb jest tak samo niesamowity jak ich łowienie.

DSC_5652 DSC_5637

Wszystkie nasze ryby odzyskują wolność. Mamy nadzieję, że jeszcze nie raz je złowimy 🙂


Po wypuszczeniu ryb zabraliśmy się za małe podsumowanie naszego pojedynku. Łukasz złowił parę ryb więcej, co nie dziwi o tej porze roku. Ciemne mieszanki znakomicie sprawdzają się w zimnych porach roku. Zaryzykowanie z jasną mieszanką to igranie z ogniem, może się okazać strzałem w dziesiątkę lub przysłowiową klapą. Tym razem udało się wybronić, ale trzeba było sporo się napracować. Zmiana koszyków, przyponów, haczyków to tylko parę sposobów na dobranie się do ryb. Dobrze mieć przygotowany zapas zarówno przyponów jak i koszyczków. Tylko posiadając większy zapas jesteśmy w stanie zmieniać elementy zestawów na bieżąco.

DSC_5796

Przypony gotowe do użycia

DSC_5798

Zapas koszyczków – swojej produkcji 🙂

Donęcanie większymi porcjami niestety nie przynosiło oczekiwanej poprawy. Jeszcze miesiąc wcześniej było to konieczne !! Inaczej ryby poprostu odchodziły i ciężko było je zwabić po raz kolejny.

Różnica była w ilości złowionych okoni o czym jeszcze nie wspominaliśmy. Znacznie więcej złowił Łukasz, że względu na lekką mieszankę o czarnym kolorze. Jednak pasiaste ryby bardzo nie przeszkadzały, dlatego ich wątek nie został umieszczony w relacji. Jeżeli jednak było by łowisko obfitujące w bardzo dużą populację małych okoni, warto zwrócić uwagę na kolor mieszanki – czarny kolor uwielbiają mała pasiaki.


My już planujemy kolejne pojedynki z nadzieją, że będzie z tego ciekawy materiał. Zachęcamy do śledzenia portalu 🙂

Ps. Każde zdjęcie otwiera się w lepszej rozdzielczości, wystarczy na nie kliknąć

Pozdrawiamy

Tekst: Marcin Kostera

Foto: Marcin Kostera, Łukasz Gierach, Tomek Sikorski

Facebook