Feeder Test – Pierwsze starcie

Po sukcesie cyklu MatchTest postanowiliśmy iść za ciosem i zorganizować pierwszy w okolicy sprawdzian w zawodniczym posługiwaniu się feederem. Właśnie! Kto by powiedział, że niektórzy wędkarze wchodząc w buty wyczynowców, porzucając gruntowe łowy na dobre, przeproszą się jeszcze ze swoimi wyeksmitowanymi do piwnicy feederami i pickerkami. Wszystko za sprawą sportowej zajawki, która jak to zwykle bywa przychodzi do nas z Wysp Brytyjskich, czy ogólnie rzecz ujmując  z wielkiego świata.

DSC_5256

          Emocjonujące hole na delikatnego pickera wciągną każdego wędkarza. Co trafiło do siatki? O tym poniżej 🙂

Po fali niezwykłej popularności methody, przyszedł czas na sportowe łowy z klasycznym  koszyczkiem zanętowym i „nieco dłuższym” przyponem. Od sześciu lat na świecie rozgrywanie są już Mistrzostwa Globu, co prawda bez udziału Polaków, ale kto wie może niebawem się to zmieni. Brylują w tej dyscyplinie oczywiście Anglicy, Holendrzy, Węgrzy, czy świeżutcy Mistrzowie Świata, Niemcy. Zasady są proste, ale samo wędkowanie tylko na takie wygląda. Kto widział prawdziwych mistrzów w akcji ten wie, że z wędkowania gruntowego też można zrobić sztukę.

Krótki wyciąg z międzynarodowych zasad  : Wędkujemy jedną wędką. Nęcimy jedynie koszyczkiem, którego rozmiar nie może przekraczać 5X7 cm. Przypon w tej metodzie nie może być krótszy niż 50 cm, a koszyczek musi swobodnie przesuwać się po żyłce nie blokowany w żadnym miejscu.Ważne jest też to , że łowimy tylko na żywe przynęty. Nie używamy zatem, pelletów, kulek proteinowych itp 

DSCF5412 (Kopiowanie)

DSCF5410 (Kopiowanie)

Koszyczek w wersji max(5×7), oraz zapas wędek na każdą okazję, który przydaje się podczas  zawodów.

To tylko najbardziej podstawowe zasady. Diabeł jak we wszystkim, także i tu tkwi w szczegółach. Precyzyjne oznaczanie odległości czy umiejętne łowienie z tzw. klipsa, którego nauczyliśmy się podczas wędkowania matchówką, także tu jest nie do przecenienia. Zawodnicze łowienie feederem bowiem nie ma nic wspólnego z rzucaniem ile fabryka dała, na tzw. pałę i za każdym razem w inne miejsce. Tu trzeba precyzyjnie zanęcić i równie uważnie łowić. Tyle rozwodzenia się nad zasadami i trudnościami czającymi się na wędkarzy bawiących się w sportowe  łowienie feederem.

DSCF5416 (Kopiowanie)

To wszystko co powyżej napisałem sprawiło, że czy to z braku czasu na odpowiednie przygotowanie, czy z mniejszej wiary w swoje umiejętności, część zawodników tuż przed rozpoczęciem imprezy zrezygnowało ze startu. Na zbiórce pojawiło się 11 osób. Treningi przeprowadzone przed zawodami nie pozostawiały złudzeń, że aby być wysoko trzeba będzie złowić dużo. Wyniki rzędu 5-7 kilogramów miały nie być niespodzianką. Najlepsi na treningach przekraczali granicę nawet 10 tyś punktów. Poprzeczka zawieszona zatem bardzo wysoko.


Jak to zwykle bywa treningi sobie, a zawody sobie. Im bliżej dnia zawodów tym wyniki były mniej obiecujące, a po 2 tygodniach stabilnej, ciepłej aury jasne było, że ryby w płytkim zbiorniku liczą na orzeźwienie i nie zamierzają łatwo dać się złapać. W niedzielny poranek komorowski zalew prezentował się jak zwykle dostojnie roztaczając przed każdym uczestnikiem tej imprezy wizję holi pięknych ryb na delikatne i miękkie wędki. Był to jednak tylko wędkarski sen, z którego bardzo szybko przyszło się wybudzić!

Odprawa i losowanie przebiegły bardzo szybko, a wspólny sygnał do nęcenia i  łowienia zarazem padł już o 7.30. Wczesna pora rozpoczęcia rywalizacji nie sprawiła jednak, że szczytówki na wszystkich stanowiskach przyginały się ochoczo.

DSCF5432 (Kopiowanie)

.

DSCF5415 (Kopiowanie)

.

DSCF5426 (Kopiowanie)

DSCF5402 (Kopiowanie)

Zanętowy zawrót głowy. Ilu zawodników tyle sposobów na przechytrzenie ryb. Każdy starannie przygotowany

Duże ryby co prawda padły łupem niektórych zawodników na początku, ustawiając  rywalizacje w dwóch sektorach, ale ich liczbę można było policzyć na palcach  jednej ręki.

W sektorze A łowili między innymi Mateusz Łapacz i oraz redakcyjny kolega Daniel Węgrzyniak.  To wśród tych Panów upatrywałem zwycięzców na brzegu od Pęcic. Pierwszy choć młody wiekiem bardzo doświadczony i z licznymi sukcesami, a drugi również swoje już złowił oraz porządnie  przetrenował to łowisko przed zawodami.

DSCF5388 (Kopiowanie)

DSCF5385 (Kopiowanie)

Skóry nie mieli jednak zamiaru łatwo oddać inni młodzi zawodnicy, których los rzucił do tego sektora. Poniżej Maciek Walecki i Maciek Krosnowski.

DSCF5390 (Kopiowanie)

DSCF5387 (Kopiowanie)


Na wszystkich stanowiskach było widać skupienie i walkę o każdą, nawet najmniejszą rybę. Te ostatnie niechętnie jednak wchodziły w starannie przygotowane mieszanki. Nie pomagała nawet ochotka na haczyku. Liczną na tym akwenie drobnicę ewidentnie wcięło i żadne czary mary nie pomagały. Kto odłowił chociaż sztukę w okolicach kilograma, ten walczył o najwyższe laury. Reszta dwoiła się i troiła, ale nie przynosiło to spodziewanych efektów. Niektórzy zawodnicy spinali swoje ryby na wagę złota. Czasami jeden błąd na pięć godzin wędkowania może przekreślić wszystko. W wyrównanej stawce wędkarzy, kto popełni najmniej błędów, a dodatkowo będzie miał trochę szczęścia ten się cieszy z dobrego miejsca.

Czas mimo niezbyt częstych brań szybko minął i przyszła wstydliwa dla niektórych pora ważenia. Zgodnie z przewidywaniami lepsze wyniki tego dnia osiągnięto w sektorze na chodniku. Tu kolejny raz swoją wyższość nad rywalami przypieczętował nasz redakcyjny kolega Marcin Kostera, który dobrał się do leszczy i karasi. Jeden około kilogramowy bremes plus kilka średnich ryb wystarczyło by tego dnia wygrać zawody

DSC_5275

DSC_5273


Drugie miejsce w tym sektorze padło łupem Patryka Gajcy, który przechytrzył pięknego lina. Dzięki tej urokliwej rybie walka w  sektorze B była zacięta do samego końca.

DSC_5255

DSC_5253

DSC_5254

DSC_5257

Patryk  gonił lidera punktując od czasu do czasu drobnicą, ale ostatecznie ograć Marcina na tym akwenie  jest niezwykle trudnoPozostali zawodnicy mieli nieco mniej szczęścia. Łukasz Gierach zdecydowanie nie zaliczy tego dnia do udanych, choć też wskazywany był w gronie faworytów.

DSCF5403 (Kopiowanie)

Walka o trzecie miejsce w sektorze rozegrała się pomiędzy Arkiem Szczepaniakiem, a Darkiem Jasińskim. Obydwaj Panowie znają znakomicie ten akwen i mogą pochwalić się licznymi sukcesami. Różnica była minimalna, bo wynosiła niespełna 50 gram, na korzyść Arka.

DSCF5439 (Kopiowanie)

DSCF5422 (Kopiowanie)


DSCF5470 (Kopiowanie)

DSCF5447 (Kopiowanie)

Tradycją relacji z organizowanych przez nas zawodów jest to, że wędkarze  triumfujący w zawodach, ale także Ci osiągający gorsze rezultaty,dzielą się z nami swoimi spostrzeżeniami. Co mi tuż po zawodach powiedział Marcin Kostera, zwycięzca rywalizacji?

Kolejna ciekawa propozycja Fishing Fanatics to DSCF5443 (Kopiowanie)zawody gruntowe. Uważam, że tego typu zawodów jest stanowczo za mało! Wędkarstwo to nie tylko spławik, to także coraz popularniejsza drgająca szczytówka. Dlatego też, z wielką przyjemnością i satysfakcją wziąłem udział w Feeder Test. Do łowienia przygotowałem sobie 11 litrów mieszanki w tym 4 l zanęty i 7 litrów ziemi z gliną. Zanętę namoczyłem wieczorem tak żeby nie pracowała, zależało mi na przygaszeniu mieszanki. Wszystko wymieszałem ze sobą przed samym łowieniem. Jednolita konsystencję wzbogaciłem robakami w postaci jokersa, martwych białych robaków oraz kasterów. Na początek postanowiłem podać ¾ mieszanki, późniejszego donęcania dużym koszykiem nie brałem pod uwagę. Do reszty miksu który mi został dodałem jeszcze po garści robaków. Zależało mi na dobrej prezentacji przynęty, wśród setek robaków ryby mogą mieć problem żeby znaleźć moją. Dlatego tylko to co było w koszyku, zawierało znaczną ilość atrakcyjnych przynęt. Na start zanęciłem dwie linie, jedna na 24 metrze druga na 40. Dwa łowiska to różne możliwości i inne warianty łowienia. Ryby na zawodach zachowują się różnie, dlatego lepiej mieć możliwość wyboru. Przykładowo pod koniec drugiej godziny dalsza długość dziwnie opustoszała, wyskakujące małe rybki nie omylnie wskazały obecność drapieżnika w łowisku! W takiej sytuacji donęciłem i zacząłem łowić na krótszym. Obie linie przyniosły mi głównie leszczyki, ładnego okonia, dwa krasie i parę płotek. W trakcie zawodów ryby niestety były bardzo ostrożne i nie ufne, bardzo delikatnie pobierały pokarm. Dopiero przypon 0,09mm znacząco poprawiał efektywność łowienia. Lekkie prawie nie zauważalne brania trzeba było kwitować natychmiastowym zacięciem. Haczyk najczęściej wbijał się w sam koniec pyszczka, dlatego trzeba było bardzo delikatnie holować. Nadmienię, że w trakcie 5h tury nie straciłem żadnej ryby. Wszystkie zacięte ryby udało mi się szczęśliwe podebrać. Kluczowym holem był bez wątpienia ponad kilogramowy leszcz, który w końcowym rozrachunku zadecydował o zwycięstwie. Krótko podsumowując, trzeba było sporo się napracować, żeby znaleźć sposób na słabo żerujące ryby. Być może wkrótce będzie okazja do rewanżu, bo wiem że już są planowane kolejne zawody.

Sektor od Pęcic tego dnia zamienił się niemal w pustynie. Faworyt do zwycięstwa Mateusz Łapacz, jednak nie zawiódł i niemal z tego samego miejsca, z którego wygrał 4 edycję zawodów MatchTest zapewnił sobie jedynkę sektorową w tej imprezie. Wynik niespełna 2,5 kilograma, na który złożyło się kilka leszczyków w tym jeden za ok 600 pkt, był nie do doścignięcia przez  pozostałych zawodników.

DSCF5453 (Kopiowanie)

DSCF5452 (Kopiowanie)


Pozostali wędkarze tu łowiący przedstawiali do wagi nie więcej niż kilka – kilkanaście  rybek, co skutkowało tym , że już nikomu nie udało się tu przekroczyć 2 tyś pkt.

DSCF5451 (Kopiowanie)

             Jakub Jasztal zaliczył kilka średnich ryb. W tych warunkach dało to 3 miejsce w sektorze.

Niezbyt zadowolony ze swojego wędkowania był drugi z naszych redaktorów Daniel Węgrzyniak. Przeczytajcie co powiedział po zawodach.

DSCF5424 (Kopiowanie)Do zawodów przystępowałem na dużym luzie, bo po ostatnim Match Test wiedziałem, że bezcenne w tych zawodach jest świetne towarzystwo. Nie inaczej było tym razem i wszyscy uśmiechnięci przystąpiliśmy do zmagań. Już na początku byłem pewny, że będą to zawody górnych lotów i jak się później okazało w moim przypadku tak było, bo moje koszyki zanętowe dwukrotnie zwiedzały górne partie pobliskiego drzewa. Samo łowienie było banalnie proste w teorii, ale w praktyce wymagające sporych umiejętności, których zdobycie wymaga ode mnie wielu treningów. Swoje zestawy oparłem na wędkach o długości 2,7 i 3,0m z żyłką o średnicy 0,16m. Koszyki zgodnie z regulaminem były zamontowane przelotowo, a cały zestaw był zwieńczony przyponem o długości 70cm. Do wody wylądowało 10l mieszanki składającej się z lekko doklejonej ziemi torfowej, oraz 0,5kg zanęty. Całość została wzbogacona 250g jokersa, białymi robakami, pinką i kasterami. O ile nęcenie wstępne poszło mi nieźle o tyle, efektywność i przede wszystkim precyzja łowienia pozostawiały wiele do życzenia. Co prawda miałem dwie duże ryby „na kiju”, które wywindowałyby mnie w górę klasyfikacji ale nie byłoby to odzwierciedleniem jakości mojego łowienia, dlatego gratuluję najlepszym, a siebie mobilizuję by łowić lepiej i więcej.

Po zakończeniu rywalizacji przyszedł czas na pyszną grochówkę przygotowaną przez mamę Marcina. Ja osobiście ze względu na wielką zawartość boczku, zupę tę z premedytacją nazywam boczkówką. Wtajemniczeni wiedzą, że chociażby dla tego dania warto się pojawić na tych zawodach. Na deser niezawodny Patryk Gajcy zapewnił pół auta pysznych ciast ze swojej cukierni. Na zwycięzców czekały pamiątkowe, szklane statuetki ze znanym Wam już  logiem Fishing Fanatics!DSCF5460 (Kopiowanie)                                                                         

   

Pełne wyniki zawodów

wyniki-feeder-test

DSCF5462 (Kopiowanie)

Pierwsze koty za płoty. Myślę, że kolejne edycje będą bogatsze w ryby i oczywiście nagrody dla zwycięzców i uczestników imprezy. Pierwszy raz z powodu braku czasu na przygotowanie do zawodów odpuściłem łowienie i od razu muszę powiedzieć, że po przyjeździe na miejsce żałowałem tego mocno. Tak to już jest z tym naszym wędkarskim zajobem;)

Wodom Cześć!

Tekst i foto:Tomek Sikorski

foto:Karol Kostera

Facebook