Szybkie Karasie

Tegoroczne letnie temperatury nie sprzyjają żerowaniu białorybu, nie wspominając już o drapieżnikach. Bieżące lato w delikatnym określeniu to Afrykańska Sahara. Temperatury dochodzące do 40st i żar lejący się z nieba. Niech ktoś jeszcze ponarzeka, że mamy zimne lato… 🙂 Tak czy inaczej, nie zważając na upał, postanowiliśmy odbyć mały trening. Woda która miała gościć zawodników podczas wędkarskiego zakończenia wakacji powinna obdarzyć rybami. Razem z Łukaszem chcieliśmy się przekonać co w wodzie piszczy, poznać rybostan i zbiornik.

DSC_3179

Karaś pospolity to cel naszej wyprawy

Pierwsze wrażenie po przybyciu nad wodę to miłe zaskoczenie. Zbiornik pomimo tego, że jest komercją, bardzo ładnie wygląda. Podkoszona trawa, wierzby i ściana lasu na końcu. Wygląd „prawie” jak z angielskich łowisk. Brzeg do łowienia wybraliśmy przypadkowo, nie kierowaliśmy się lepszymi i gorszymi miejscówkami. Typowy rekonesans, połączony z testowaniem i sprawdzaniem metod łowienia.

Dochodząc do wybranego miejsca, mijamy wędkarzy którzy nie złowili żadnej ryby. Sporadycznie ktoś na drugim brzegu łowi pojedyncze karasie. Jedyny okaz trafia się u karpiarza –  prawie 10 kg karp robi wrażenie. My jednak celujemy w karasie. Z informacji zebranych od znajomych, dowiedzieliśmy się o sporej populacji przybyszów z obcego kraju. Przyłowem miały być pełnołuskie karpie do 2 -3 kg. Łowienie takich ryb to sama frajda, ale czy uda  nam się złowić cokolwiek ?

Obraz 334Rozeznanie łowiska postanowiliśmy zrobić tylko z gruntówkami. Łukasz wybrał metodę, ja pickera w lekkiej wersji. Toporny sprzęt zostawiliśmy w pokrowcach, w końcu celem jest średni białoryb. Z ciężkiego arsenały ryby  mogą spadać lub w ogóle nie brać. Poza tym woda wolna jest od zaczepów, więc zdobycz ma miejsce żeby się wyszaleć. Nie trzeba holować na siłę, to spory plus, jeżeli chcemy potrenować hol. Na lekkim sprzęcie ponad 500g karasie to już nie lada przeciwnicy. Najpierw jednak trzeba je zwabić w łowisko i czymś skusić do brania…

DSC_3126

Zanęta miała być prosta i skuteczna

Do pojemnika wrzuciłem dwa kilogramy zanęty Venire. Jedna to lin-karaś druga to kanał. Nie miałem zamiaru zużywać całych paczek. Na całą sesję zużyłem po pół paczki z każdego rodzaju, czyli jeden kilogram zanęty spożywczej. Po otwarciu opakowań unosił się przyjemny ziołowy zapach, typowy dla zanęt karasiowych. Bardzo drobna frakcja idealnie osypywała się z koszyka. Na dnie po każdym rzucie zostawała odrobina zanęty. Aby był taki efekt konieczne jest prawidłowe nawilżenie mieszanki. Drobna i miałka zanęta ma sporą zaletę, ciężko ją przemoczyć. A nawilżyć trzeba solidnie żeby nie widnowała do góry. Stopniowe nalewanie wody i systematyczne mieszanie równomiernie nawilży mieszankę. Mała rada przed namoczeniem – dokładne wymieszanie suchych składników. Szczególnie, jeżeli mieszane są różne rodzaje zanęt. W naszym przypadku, jedna zanęta jest dużo jaśniejsza. DSC_3128

Po dokładnym wymieszaniu całość mieszanki nabierze równomiernej barwy. Wodę najlepiej wlewać za pomocą pudełka, bądź innego naczynia. Ciarki mnie przechodzą, gdy widzę jak ktoś wlewa wodę za pomocą wiadra i to na oko .. 🙁 W ten sposób można popsuć najlepszą zanętę. Pierwsze nawilżenie powoduje, że cząstki wchłoną większość wody. Dlatego robię to w domu lub zaraz po przybyciu na łowisko. Tym razem, ze względu na spontaniczny wyjazd zanętę wymieszaliśmy nad wodą. Zanęta bardzo ładnie się klei i rozpada, jednocześnie jest sypka. Nie robi się przysłowiowa klucha, która zalegnie na dnie. Łowienie za pomocą koszyka wymaga zanęt sypkich, powiedział bym, że wręcz puszystych. Dlatego m.in. mieszankę przecieramy dokładnie przez 3mm sito . Nie bawimy się w przyciemnianie, tym razem łowimy na czystą zanętę.

DSC_3132

Do wlania wody dobrze mieć pojemnik

DSC_3134

Wodę wlewamy stopniowo


DSC_3139

Prawidłowo namoczona zanęta

DSC_3137

Sypka zanęta utworzy na dnie dywan


DSC_3256

Nęcenie jest bardzo proste, wręcz banalne. Trzeba po prostu zarzucić około 15 razy i wyszarpać zawartość. Napełniony koszyk musi lecieć dokładnie w to samo miejsce. Dlatego, żyłkę blokujemy na klispie. Pozostaje obrać punkt na drugim brzegu w celu powtarzalności. Płynnym ruchem wyrzucamy koszyk w kierunku łowiska, pozwalamy mu opaść na dno, odczekujemy około 5s i wyciągamy. Przed zwinięciem wystarczy lekko zaciąć, żeby być pewnym co do opróżnienia zawartości. Łukasz podobnie zrobił z metodą, tylko musiał trochę więcej poczekać ze zwinięciem. Zastosował także najlżejszą 15g wersję popularnego podajnika.

Nawet najlepsza zanęta musi zostać wzbogacona w dodatki przynętowe. Moja zanęta została uatrakcyjniona tylko w martwe białe robaki. Zapasy które zrobiłem na początku roku zapewniają stały dostęp do idealnych larw. Jeżeli ktoś nie pamięta jak je zarobić, zapraszam TU.

Robaki wyglądają jak żywe, jednak są martwe i nie uciekają. Karasie za nimi przepadają

Zrezygnowałem z pelletów i innych dodatków. Chciałem sprawdzić jak ryby reagują na larwy podane w czystej zanęcie liniowo-karasiowej. Łukasz puścił wodze fantazji i przygotował bogaty zestaw przynęt z pelletem i kukurydzą na czele. W ten sposób sprawdzał jak ryby reagują na zmiany przynęty. Może także reagować na zanikające brania. Ja niestety takiej furtki nie mam, pozostałem tylko przy martwych robakach.

DSC_3146Zaletą rekonesansu był także minimalizm sprzętowy, który jest bardzo popularny na naszym portalu. Nie dźwigamy dużej ilości sprzętu, dlatego po przybyciu na łowisko w parę minut rozpoczynamy nęcenie i łowienie. W czasie rozstawiania zaobserwowałem spławy karpi, a sąsiedzi nie łowili nic …. Pierwsze branie miałem po 5 min, lekkie przygięcie i wędka wygina się w parabolę. Przyjemny opór jednoznacznie wskazuje ładną rybę, pod brzegiem pokazuje się pierwszy karaś. Piękna ryba o wadze około 700gr ląduje w siatce. Miękki picker pięknie amortyzuje zrywy  oraz zapobiega wypadaniu haczyka. Karasie mają kruche pyski, dlatego trzeba uważać podczas holu. Amortyzację poprawia także żyłka o grubości 0,16mm oraz przypon 0,10 – 0,12mm. Cienkie łowienie wymaga wprawy, ale warto bo wyniki przechodzą najśmielsze oczekiwania. Na metodę taka finezja nie jest potrzebna, solidna linka główna 0,20mm z przyponem oczko mniejszym spokojnie wystarczy na wyholowanie sporego karpia. Hol jest zdecydowanie krótszy, jednak na brania trzeba czekać troszkę dłużej.

DSC_3158

Miękka wędka rewelacyjnie sprawdza się podczas holu

Obraz 217

Martwe białe robaki uwielbiają karasie

Brania rozkręcają się z minuty na minutę. Początkowo były bardzo subtelne i delikatne. Z czasem jednak ryby stały się bardzo agresywnie. Szczytówka wyginała się w ten sposób, że nie sposób było nie zauważyć. Przy bardzo mocnych braniach należy pamiętać, żeby nie zacinać zbyt mocno. Wystarczy uniesie kija i rozpoczęcie holu. Tym bardziej, że preferujemy haczyki bez zadziorów. Ryby bardzo łatwo się wypina i nie trzeba się szarpać żeby wyjąć haczyk z pyszczka. Wiele ryb odpina się samych ….. ale w podbieraku. Podczas holowania nie ma obaw o spadanie z haczyków, trzeba tylko pilnować, żeby nie dawać luzu. Miękki kij nadaje się do tego idealnie. Wybacza drobne błędy i pomyłki wędkarza.

 

 

 Takiego brania nie da się przeoczyć


Co parę minut w podbieraku ląduje karaś. Karpie omijają nas szerokim łukiem. Jednak systematyczne donęcanie małym koszykiem utrzymuje karasie w łowisku. Nasza sesja trwała prawie 3,5h.W ciągu tak długiego czasu nie mieliśmy prawie przerw w braniach. Jedyne przerwy to tylko te służące do robienia zdjęć  🙂  Ryby reagowały na plusk koszyczka, założenie samego ciężarka znacząco wydłużało czas oczekiwania na branie. Dowodem dobrego żerowania była zanęta z robakami wypluwana przez ryby. To tylko potwierdza trafny wybór mieszanki oraz sposobu łowienia.

DSC_3224

Mój połów to ponad 10kg karasi w doskonałej formie i kondycji

11863166_854071631328905_182397910_o

Łukasz także nałowił się do bólu karasi 

Zrobiliśmy krótkie podsumowanie ponieważ ryby wrzucaliśmy do siatki. W naszych siatkach było grubo ponad 10kg karasi różnej wielkości. Przechowywanie ryb w długich 4m siatkach nie wpływa na ich kondycję. Warto zaznaczyć, że ryby w świetnej formie wróciły do wody. Przedtem jednak zrobiliśmy parę zdjęć, oczywiście na macie.

11865145_854071627995572_2018838158_o 11865355_854071624662239_547791946_o

Razem stwierdziliśmy, że łowisko jest bardzo rybne i obiecujące. Kluczem do sukcesu była odpowiednio nawilżona mieszanka oraz systematyczność. Wkrótce zrobimy podejście karpiowe. Połowiliśmy rewelacyjne! Inni wędkarze mieli mniej szczęścia ? To pytanie pozostawiamy bez odpowiedzi.

Tekst: Marcin Kostera

Foto: Marcin Kostera, Łukasz Gierach, Tomek Sikorski

Facebook