Wędkarskie MMA

Szukasz sposobu na złowienie dużej ilości ryb ? Czemu nie, w końcu przyszedł czas wiosennych łowów. Pogoda sprawia, że ryby zaczęły świetnie żerować. Temperatura wody podniosła się już na tyle, że mamy większy wybór bardzo aktywnych gatunków ryb, jak i technik łowienia. Jeszcze dwa tygodnie temu, łowiłem głównie leszczyki, a teraz można polować na płocie, większe leszcze, a nawet karasie, karpie i liny! Kwietniowe łowienie sprawia dużo radości, także przez to, że możemy wybrać odpowiednią metodę łowienia. W poniższym tekście chciałbym przedstawić wędkarskie MMA – czyli pokazać jak skutecznie połączyć różne techniki wędkarskie 🙂 Jeżeli chcecie wiedzieć więcej, zapraszam do tekstu.


Skuteczne połączenie metody gruntowej i spławikowej, może przynieść znakomite rezultaty

Mieszanie technik wędkarskich z pozoru brzmi bardzo trudno i tajemniczo. Nie chcę na samym początku kogoś zrazić, ale dzięki wszechstronności mamy większe szanse na ryby, które nas interesują. Mowa oczywiście o rybach większych – popularnie zwanych bonusami. Duże ryby są cwańsze i nie zawsze lubią ruch w łowisku, bądź zamieszanie (np. żerowanie małych ryb lub hałas na brzegu). Zdarzają się oczywiście  przypadki złowienia „bonusa” wśród drobnicy, ale najczęściej jest to przypadek. Nastawienie na duże ryby, dla mnie wiąże się z większą mobilnością w łowieniu.

Łowienie takich leszczy to zawsze frajda 🙂

Szukajac dużych ryb, bardzo często nęcę parę łowisk ( w obrębie stanowiska). W spławikowej metodzie najczęściej sięgam bo bardzo precyzyjną tyczkę, którą służy mi do obłowienia strefy brzegowej – do 13 m. Dalsze  odległości to już precyzyjny feeder, o którym już wielokrotnie wspominałem. Wprowadziłem tylko jedno udoskonalenie, ze względu na nowo nabyty sprzęt. Chodzi o linie łowienia – jedna na odległości 32 m, druga 52 m. W taki oto sposób zyskałem 5 łowisk, czyli 5 różnych alternatyw łowienia.


Przygotowanie do łowienia

Co jakiś czas sprawdzam tyczkę, w tym czasie wyciągam wędkę z krótkiego dystansu

Jak rozstawić stanowisko ?? Niestety potrzeba chwilę czasu na ustawienie platformy i kombajnu. Łowiąc na tyczkę korzystam z supportu, a więc potrzebuję kosza wędkarskiego. Obok rozstawiam przystawki (na robaki, zanętę , ewentualnie potrzebne drobiazgi) i dwie podpórki pod drgające szczytówki. Założenie jest proste – jedna wędka gruntowa cały czas jest zarzucona (daleki dystans), natomiast druga  i tyczka jest mobilna. Łowię nimi na zmianę, przeskakując z tyczki na pickera (lub odwrotnie) w razie potrzeby.  W ten sposób cały czas szukam ryb. Jeżeli złowię większy okaz z jednego miejsca, od razu donęcam i przeskakuję w kolejne. Nie czekam na kolejną rybę, ponieważ tam gdzie łowię, o ryby jest trudno i nie pływają wielkimi ławicami. Lepiej jest dać „odpocząć” łowisku i spróbować po pewnym czasie.

Donęcanie i „pilnowanie” łowiska jest bardzo ważne – trzeba o tym pamiętać nawet jak nie biorą ryby

Jeżeli łowisko opanowane jest przez drobnicę, staram się jej nie odławiać i przechodzę w kolejne miejsce. Uporczywe łowienie małych płotek sprawdza się na zawodach. Natomiast przy polowaniu na „bonusy”, robi niepotrzebny zamęt w łowisku. Wyjmowana co chwilę mała ryba robi zamieszanie i osobiście mnie deprymuje, ponieważ nie przyjechałem tu po takie ryby. Wolę trochę poczekać i cieszyć się z ładnej ryby. 


Parę słów o nęceniu

Kulka do donęcania

Przykładowe łowisko jest stosunkowo płytkie z zalegającym na dnie mułem. To mnie zmusza do podania lekkiego „towaru”. Na spławik przygotowuję odrobinę zanęty (około 200 gr) do tego 5 kg lekko sklejonej ziemi.  Powstałą mieszankę po uprzednim dodaniu robaków – jokers, kaster, martwy biały robak, kubkuję  w łowisko. Nie wrzucam nic ręką! Staram się zachować jak największą precyzję nęcenia. Jeżeli chodzi o koszyk, to dodaję więcej zanęty, chcę aby „spożywka” pracowała i ściągała ryba. Na dużej odległości ciężej zanęcić punktowo, dlatego też inna jest mieszanka. Przynęt haczykowych  dodaję mniej na wstępne nęcenie, większe ilości powędrują do koszyczka w trakcie łowienia.

Precyzyjnie podana kulka

Nęcąc tyczkę wyjeżdżam po 7 kubków w 3 różne miejsca. Np. na wprost  nęcę 13m ,  w bok 11m i na skróta 7m . Szybkie i co ważne precyzyjne nęcenie, powinno ustawiać ryby bardzo punktowo. Zostawiam sobie część mieszanki do donęcania – około 1/3 mieszanki. Nawet jeżeli nie ma ryb w łowisku, trzeba pamiętać o „kubkowaniu”. Drobnica potrafi poradzić sobie nawet ze sporą ilością robaków. Jeżeli zauważymy obecność większych ryb, od razu trzeba sprawdzić łowisko. O bytności bonusów mogą świadczyć bąbelki wydobywające się z dna lub spokój w łowisku. Większe ryby często płoszą drobnicę i żerują w spokoju. 

Nęcenie na gruntówkę jest proste. Rozstawiam pałąki do mierzenia odległości i klipsuję 52 m na początek. Posyłam w łowisko około 15 koszyków przygotowanej mieszanki. Staram się to robić oczywiście bardzo dokładnie i precyzyjnie. Z całego łowienia jest to chyba najtrudniejsza operacja. Jeżeli ją popsujemy, łowienie staje się przypadkowe. Dużo łatwiejszy, jest kolejny dystans – 32 m, na którym czuję się bardzo pewnie – z racji bardzo częstego łowienia. Już dawno zrezygnowałem z nęcenia procą, ale jeżeli ktoś jest bardzo pewny, może próbować. Na krótszej odległości daję na start około 20 koszyków, ze śladową ilością robaków. Nęcenie bliżej jest łatwiejsze, dlatego precyzja jest dużo większa! Często przekłada się to na lepsze efekty w trakcie łowienia.

Różnorodność przynęt często jest kluczem do sukcesu 

Nęcenie zajmuje dużo czasu, dlatego robię je jako pierwsze – zaraz po  rozstawieniu siedziska. Jeżeli łowisko jest mi znane, wiem czego można się spodziewać. Jeżeli był bym pierwszy raz na nieznanej wodzie, wpierw dokładnie wygruntował bym dno. Wrzucanie przypadkowo zanęty, zazwyczaj mija się z celem. Lepiej poświęcić chwilę i logicznie pomyśleć. Często mam to szczęście, że łowisko znam, dlatego po zanęceniu rozwijam dopiero wędki. Może się to wydawać dziwne, ale w tym czasie łowisko odpoczywa i ryby zaczynają spokojnie żerować. Pośpiech nie jest w tym wypadku wskazany, lepiej poświęcić chwilę i na spokojnie wszystko rozstawić.

Większa ryba wzięła na średnim dystansie 


Łowienie

Tym razem tyczka

Jako przykład posłużę się przykładem z jednej wyprawy. Na początku zarzucam wędkę w najdalsze łowisko. Wędka ta będzie stać cały czas i zasadniczo ma kusić większe ryby. Tak więc przynęta nie może być za mała – pęczek białych robaków, czerwony robak na włosie, ewentualnie kukurydza. W skrócie, musi być selektywna i kusić tylko większe ryby. Daleko nie powinno się łowić małych ryb, ponieważ może to być kłopotliwe – choćby ze względu na częste brania drobnicy. Drugą wędką (krótszy dystans), można łowić na dotyk i reagować na każde branie.

Tyczkę przygotowuję bardzo skromnie – dwa topy z wentylami, zapewnią mi odpowiedni zapas mocy w starciu z dużą rybą. Zestawy oczywiście zbudowane na grubszej żyłce , opis TUTAJ. Najczęściej jednak zaczynam od  gruntówki i sprawdzam czy w łowisku nie króluje drobnica. Jeżeli nie mam skubnięć przez pierwsze minuty to znak, że mogą  już być większe ryby. Jeżeli w łowisku było by dużo małych ryb, tak atrakcyjna przynęta jak ochotka od razu stanowiła by łatwy łup. 

Całkiem ładny karaś wziął na czerwonego robaka 

Na szczytówce zauważyłem, że ryby delikatnie ocierają się o żyłkę. Obserwację ułatwia flauta i gładka, jak stół powierzchnia wody. Z doświadczenia wiem, że mogą to być duże ryby, które żerują w zanęcie. Przyglądanie przerywa mi branie na drugiej wędce, zacięcie jest zbędne, ponieważ łowię na plecionkę. Ryba bardzo dziwnie walczy i przy podbieraku okazuje się, że na pęczek białych wziął szczupak około 55 cm …. 😛 Ładna ryby, ale jednak w kwietniu powinna myśleć o rozmnażaniu, a nie o jedzeniu 😛 Zmieniam przynętę na nową i posyłam wędkę na 52 m.  W krótszym dystansie mam dwa brania, których nie wcinam. Zmieniam przypon na 70 cm i zakładam pęczek ochotek z jedna pinką. Efektem jest pewne branie i ładna ryba na wędce. Po zacięciu od razu odpinam klips, ponieważ  ryba od razu robi odjazd.

Karpik z wody PZW zawsze mnie cieszył 🙂

Efektem jest prawie 2 kg karp na przypon 0,09 mm :O naprawdę troszkę się umęczyłem nim udało się go wyjąć. Po wyjęciu karpika, kontrolnie sprawdzam tyczkę, pierwsze wstawienia przynoszą płocie i krąpie. Czyli ryby, które mało mnie interesują! Donęcam i znów przechodzę na pickera. Brania mam bardzo delikatne, jedno z nich przynosi ładnego lina ! Piękny zielony potworek, skusił się na dwie ochotki. Mam więc już dwie ładne ryby na rozkładzie. Dalej łowię na pickera, doławiając mniejszego linka i ładnego karasia. Kątem oka widzę, że na tyczce, delikatnie coś zaczyna żerować. Malutkie pęcherzyki powietrza wydobywają się z dna, świadczy to o ładnej rybie. Nadziewam pęczek ochotek i wstawiam przygruntowy zestaw. Odpowiednio doważony spławik pokazuje delikatne branie, które kwituję zacięciem. Ciężar ryby świadczy, że mam coś ładnego na wędce, piękny lin po dwóch minutach ląduje w podbieraku! Cieszy mnie to tym bardziej, że wszystko „wypaliło”. Łowisko stało bezczynnie praktycznie 2h i po tym czasie udało się złowić ładną rybę 🙂 Do końca dnia tyczka, przynosi jeszcze tylko 3 małe leszczyki i parę krąpi. Skupiam się więc, na łowieniu na drgajace szczytówki, tym bardziej, że na dalekim dystansie udaje się złowić drugiego, pięknego karasia. Krótszy dystans, przynosi jeszcze trochę płoci oraz jeszcze jednego lina.

Pod koniec dnia na spławik trafia się taki rodzynek – brań nie było 2h 

 Po około 5 h postawiam się zwijać do domu. Ryby dopisały, udało się wyselekcjonować potencjalnie większe ryby. Piękne liny, karp, karasie, przyłów w postaci szczupaka, nie pozwoliły mi się nudzić. Cieszę się tym bardziej, że na łowisku większość nie połowiła prawie nic, lub samą drobnicę.

Każda z linii przynosi po jednym linie – co by było gdybym łowił na jednej 🙂 

Obrana taktyka to przykład, jak można połączyć rożne techniki w trakcie jednej sesji wędkarskiej. Teraz można założyć co by było gdybym łowił tylko w jednym miejscu. Prawdopodobnie złowiłbym nieporównywalnie mniej ryb. Zamiast tego dzięki temu, że mogłem szukać ryb, udało mi się złowić wiele ładnych ryb :O Czy opłacało się kombinowanie ? Myślę, że tak!

Efekt 5h łowienia 🙂 Mata to bardzo przydatna rzecz

 

APEL DO WSZYSTKICH – WYPUSZCZAJMY RYBY !!!!!! CZY TAKIE ZDJĘCIE NIE JEST PAMIĄTKĄ ???

Tekst nie mógłby się zakończyć bez apelu o wypuszczaniu ryb. Niedługo większość z nich przystąpi do godów, cieszmy się zdjęciami i dajmy im szansę na spokojne tarło 🙂 

Tekst: Marcin Kostera

Foto: Marcin Kostera, Karol Kostera, Łukasz Gierach, Maciek Krosnowski 

Facebook