Wrześniowe strategie komercyjne

Lato minęło w mgnieniu oka i nim się obejrzeliśmy nastał wrzesień, który serwuje chłodne poranki. Wiąże się to z mgłami, które pokrywają całą okolicę. W powietrzu czuć nadchodzącą jesień, czują ją także ryby, które zaczynają coraz lepiej żerować zbierając „zapasy” przed zimą.

dsc_6283

Na szybkie łowienie nie potrzeba wiele sprzętu, po raz kolejny Caperlan znajduje zastosowanie

Wrzesień od zawsze był moim ulubionym miesiącem z prostego powodu – właśnie teraz mam szansę na złowienie dużego karpia. Rekordowe ryby nabierają apetytu, chętnie żerują napełniając żołądki wszelkimi dobrodziejstwami, które oferuje im przyroda oraz wędkarze. W brzuchach ląduje robactwo wszelkiej maści, ziarna, pellety bądź kulki proteinowe. Menu karpiowe naprawdę jest spore i ryby mają w czym wybierać.

dsc_0002 dsc_6242

Bogate menu karpiowe – pellety, białe robaki, zanęta i kukurydza

Ryby z biegiem lat stają się coraz bardziej wybredne i nieufne, w końcu zostały złowione wiele razy. Uczą się przynęt, stają się podejrzliwe i stają się „cwaniakami”, które są trudne do złowienia. Trzeba wiele trudu żeby mieć możliwość upolowania takiego osobnika. Pierwszym kryterium jakie trzeba spełnić musi być wybór wody, w której karpie bytują. Mamy dwie możliwości, pierwsza wody zarządzane przez PZW czyli wielka niewiadoma, druga to komercja. O ile w pierwszej opcji opowieści o karpiach krążą latami, co jakiś czas można usłyszeć o złowieniu okazu. Jeżeli złowiona ryba trafia w dobre ręce, zostaje uwolniona, drugiej gorszej strony nie poruszę…. Druga opcja łowiska to komercja, w dalszym ciągu dzieląca społeczeństwo wędkarskie na zwolenników i przeciwników. Moje zdanie jak zawsze jest po środku, uważam że wszystko jest dobre w ramach zdrowego rozsądku. Jeżeli wybieram komercję to taką, w której ryby nie są odławiane. Zwracam także uwagę na otoczenie – łowienie w „wannie” do przyjemnych nie należy. Lubię jeżeli brzegi porastają drzewa oraz  linia brzegowa jest urozmaicona.

dsc_0018Moje jesienne łowisko wybrałem z premedytacją, wiedziałem, że mogę liczyć na spore karpie ale także amury, karasie bądź liny. Różnorodność gatunków jest spora dlatego wybrałem jako metodę łowienia zestaw skrócony. Szczerze mówiąc, to cały rok nie łowiłem dużych karpiowatych na „laskę”, chciałem znów poczuć moc odjeżdżającego karpia. Zależało mi także na precyzji nęcenia, ponieważ założyłem sobie ciekawy plan łowienia i nęcenia. Tematem przewodnim miała być kukurydza, przynęta zapomniana wśród różnorodności pelletów i zanęt. Założeniem miało być nęcenie małą ilością pelletu i symbolicznie ziarnami. To właśnie żółta kukurydza miała się wyróżniać i być jako pierwsza zjadana przez ryby. Systematycznie za pomocą kubeczka zanętowego, dostarczałem w łowisko co 40 min kolejne porcje mieszanki pelletów z kukurydzą. Jedynie na nęcenie wstępne poszło po 2 kubki luźnej zanęty, lekko owocowej z domieszką przynęt. Obawiałem się typowo mięsnego zapachu z powodu wszędobylskich jesiotrów które akurat dla mnie są połowem niepożądanym.

dsc_0006

Nęcenie pod samymi trzcinami powinno przynieść ryby

Wstępnie nęcę około  4 – 5 miejsc, każde tak samo, czyli po dwa kubki zanęty i pół kubka luźnych przynęt. Skupiam się na precyzji i różnorodności miejsc. Warto znęcić okolicę trzcin, blisko brzegu, daleki dystans, każdy kancik jest warty uwagi. Tkwienie w jednym miejscu bardzo często przynosi mizerne efekty, tym bardziej że często polujemy na pojedyńcze ryby. Ostrożne okazy czasem podchodzą pod sam brzeg i biorą tylko tam, innym razem wybierają tylko trzcinki. Bardzo często zdarza się że każde łowisko obdarowuje mnie jedną rybą! Jeżeli miał bym jedno pole nęcenia, efekt byłby mizerny.

dsc_6260 dsc_6258

Przygotowując się do pojedynku z mocarnymi rybami buduję zestaw na żyłce odpowiednio 0,18; 0,20; 0,23. Nie stosuję przyponów, haczyk najczęściej GURU MWG przywiązuję bezpośrednio do żyłki głównej. Spławik firmy MIDDY model XK55 4×14 obciążam 5 śrucinami rozłożonymi  w równych odstępach. Staram się żeby wszystko było mało skomplikowane. Polecam przyłożyć się do wszelkich węzłów, pierwszy odjazd dużej ryby to być albo nie być – także dla sprzętu.

dsc_6267

Gruby amortyzator to nieodzowny element w komercyjnym łowieniu

Pierwszy wyjazd wypadł na początku września, potraktowałem go jako rozpoznanie. Nie liczyłem na powalające efekty, chciałem sprawdzić czy wszystko w sprzęcie i taktyce współgra ze sobą. Miejsce miałem bardzo dobre, między dwoma cypelkami zarośniętymi trzcinami. Tuż przy nich zanęciłem pierwsze porcje zanęty, kolejne dwa miejsca na pełnym dystansie 13m w  skrajnych punktach łowiska. Założenie było j.w. , systematycznie donęcam łowiska sprawdzając czy nie kręci się w nich żadna duża ryba. Łowieniu sprzyjała flauta, dzięki której widziałem każdy ruch w łowisku. Nie zdecydowałem się na dostrzeliwanie procą pelletu ponieważ przy tak ostrożnych rybach może je to płoszyć. W okresie letnim lub przy dużej populacji karpiowatych zrobił bym na odwrót – donęcał bym systematycznie co kilka minut.

dsc_6293

Tej wielkości leszcze to niechciani goście na moim zestawie

Teraz jednak wybrałem opcję dyskretnego nęcenia i już po paru minutach wyjmuję leszczyka. Łowisko na które się zdecydowałem posiada dużą populację leszcza, niestety jego rozmiary są bardzo zróżnicowane od 100gr do 2kg ryb. Przeważają oczywiście ryby najmniejsze i to one  padają łupem jako pierwsze. Po złowieniu leszczyka donęcam i sprawdzam inne punkty łowiska. Zacięta ryba robi trochę zamieszania i prawdopodobnie trzeba będzie poczekać na okazy. Pod trzcinami sytuacja przedstawia się podobnie, małe leszczyki radzą sobie z kukurydzą. Po około 2h łowisko na 12m zamiera, ale ja wiem co to może oznaczać. Lekkie ruchy spławika obwieszczają obcieranie się dużej ryby o żyłkę, niestety nie zmieniam zestawu. Mój błąd sporo mnie kosztuje bo  zaraz po zacięciu ryba wybiera kierunek na środek zbiornika  i się nie zatrzymuje. Jedno ziarenko kukurydzy skusiło prawdopodobnie dużego karpia, który zerwał cały zestaw. dsc_6254Zły na siebie donęcam łowisko i nie składam broni. Tym razem podobną  sytuacje mam w drugim nęconym miejscu, z tą różnicą że ryba trafia na mój najmocniejszy zestaw zbudowany na żyłce 0,23mm. Po zacięciu od razu wiem że nie mam na wędce leszczyka, ryba jest za ciężka. Waga jest spora ale ryba daje się podciągnąć pod brzeg dość spokojnie, ja odpinam top i ściągam zdobycz pula bungiem. Dopiero pod nogami ryba daje o sobie znać, robi duży wir i siłowy odjazd w przeciwną stronę. Pośpiesznie doczepiam elementy i zatrzymuję rybę na pełnej wędce! Emocje sięgają zenitu, boję się czy nie łowię za delikatnie … Na całe szczęście dalsza część walki odbywa się na samym topie. Amur bo to o nim mowa walczy głównie pod brzegiem. Daje się podciągnąć i po chwili znów odjazd  – jednak już nie tak silny jak za pierwszym razem. Mam problem z podniesieniem ryby do góry, udaje się po 10 min przeciągania liny. Rozmiar podbieraka ledwie mi wystarcza by zmieścić w nim rybę, ale udaje się wyjąć piękny okaz. Moja życiówka złowiona na tyczkę 🙂 W świetle zachodzącego słońca pięknie mienią się kolory. Tak duża ryba złowiona na jedno ziarenko kukurydzy!

dsc_0190

Pięknie wybarwiona ryba lśni w zachodzącym słońcu, piękna walka ze szczęśliwym zakończeniem 🙂

Cieszę się, że wymyślony sposób wypalił i udało się zaskoczyć potężną rybę malutką przynętą. Na domiar złego po sesji  fotograficznej i wypuszczeniu, wstawiam jeszcze zestaw na ostatnie 5 minut. Widzę ruch w łowisku, lekkie obcierki o żyłkę zwiastują ładną rybę w łowisku. Zakładam jedno ziarno kukurydzy, wstawiam zestaw wygruntowany na styk z dnem i czekam. Branie mam po 3-4 minutach, szybkie zacięcie i znów odjazd na środek zbiornika. Czuję, że amortyzator wyciągnięty jest do końca i następuje najgorsze, zrywa się żyłka …. Kolejny duży karp nie daje mi szans. Szkoda mi ładnych ryb, ale jestem szczęśliwy, że udaje mi się dobrać do okazów. Trzy ładne ryby na wędce jest tego pełnym potwierdzeniem. Ale, żeby jeszcze raz sprawdzić, czy to nie był przypadek postanawiam jeszcze raz wybrać się na połów w tym samym zbiorniku.

Okazja do rewanżu z karpiami nadarzyła się bardzo szybko bo juz po tygodniu. W głowie mam plan ułożony już po ostatnim  wypadzie. Nęcę podobnie jak ostatnio, chcę wyróżnić przynętę dlatego znów będę łowił na kukurydzę. Daję jej najmniej, resztę stanowi pellet w różnych rozmiarach. Podobnie jak ostatnio nęcę parę punktów.

dsc_6246 dsc_6248 dsc_6251

Mało i precyzyjnie to klucz do sukcesu, do kubka wsypuję pellet 4mm , 6 mm i kukurydzę

Zmianę robię w mocy zestawów, wybieram najmocniejszy oręż czyli gruby wentyl i zestaw na żyłce 0,23, całość ma sprostać największym rybom. Mógł by się pokusić o jeszcze grubsze żyłki, ale wtedy prawdopodobnie zredukowałbym brania lub w ogóle ich nie miał. Po całym sezonie ryby są już bardzo wyczulone i ostrożne. Zbyt gruba linka to słaba prezentacja przynęty, mało naturalna i sztuczna. Łatwo sobie wyobrazić jak ostrożna staje się ryba, która łowiona była kilka razy w sezonie. Staram się podejść je ciekawym sposobem. Niestety nie dysponuję sporą ilością czasu, dlatego kolejną wyprawę ograniczam do 4h. Nad wodą wszystko przebiega bardzo szybko i sprawnie. Nęcę ekspresowo za pomocą kubka i dopiero później rozwijam topy. Powód jest prozaiczny – gdy dokończę rozwijanie stanowiska ryby powinny być już ustawione. Ten sposób łowienia świetnie się sprawdza szczególnie gdy ryby krążą w pobliżu. Ciche zanęcenie nie płoszy ryb, jest więc duża szansa, że po paru minutach znajdą nasze smakołyki.

dsc_6253

Miks przynęt do donęcania – śladowe ilości przynęt systematycznie wprowadzałem w łowisko za pomocą kubka

Z tą właśnie myślą działam bardzo szybko i bezwzględnie cicho. Efekty pierwszych 30 min są zerowe, tak niestety bywa 🙂 dopiero po upływie pierwszej godziny łowię pierwsze mikro leszczyki. Małe rybki najczęściej meldują się jako pierwsze. Zbyt długa przerwa w dorzucaniu jedzonka może się skończyć wyczyszczeniem dna. Większe ryby odpłyną jeżeli nic dla siebie nie znajdą.  Pamiętając o donęcaniu co jakiś czas wyjeżdżam kubkiem z miksem przynęt. Staram się pilnować żeby na dnie zostało coś dla karpi. Systematyka popłaca bo po paru leszczykach zacinam ładną rybę która spada po ułamku sekundy, prawdopodobnie było podczepiona. Takie sytuacje niestety się zdarzają, psując łowisko na długi czas. W moim wypadku mam komfort ponieważ mam jeszcze inne, które obławiam systematycznie. Mój upór i wytrwałość zostają wynagrodzone po kolejnej godzinie. Ryba po zacięciu z całą mocą odjeżdża na środek zbiornika, czuję jej potężną siłę.

p1130296

Pierwszy odjazd zaciętej ryby szybko weryfikuje moc sprzętu 🙂

Kryzysowy moment maksymalnego napięcia zestawu udaje się przetrwać. Trzeszcząca tyczka i maksymalnie wyciągnięta guma zwiastują naprawdę duża rybę. Pierwszy huraganowy odjazd udaje się powstrzymać, dalsza część holu to już tylko top i niezawodny pulla bunga.

p1130317

Pod samym brzegiem karp dzielnie walczy nie dając się podciagnąć

p1130307

Gruby amortyzator i pulla bung bardzo się przydają …..

Sekundy wydają się wiecznością, hol przedłuża się z powodu masy ryby. Dopiero po upływie kilku minut przeciwnik wyraźnie słabnie.

p1130312

Chwilę przed podebraniem

Pierwszy łyk powietrza i ryba jest moja! Cóż za widok na mojej macie.  To mój rekordowy karp pełnołuski złowiony na tyczkę 🙂 cieszę się, że wszystko ze sobą zagrało, uwielbiam świadomość, że założenia spełniły się w 100%. Nawet na szybkich wypadach przyniosły oczekiwane rezultaty. Jedno ziarenko kukurydzy, pomimo końcówki września poskutkowało braniem pięknego karpia z nowym Personal Best na tyczkę. Hol to był wystrzał adrenaliny i pokaz mocy. Chwilę zwątpienia miałem gdy całość została poddana ekstremalnym przeciążeniom. Na całe szczęście trzeszczenie tyczki to jedynie ostrzeżenie i kolejny test wytrzymałości. Wszystko podołało, a ja szczęśliwy mogę wracać do domu.

dsc_6209

O ryby zawsze trzeba dbać, mata i polewanie wodą to obowiązek!

dsc_6200

Sprawca zamieszania 🙂 Cudna  pełnołuska piękność 🙂

Dwa dni i dwie super ryby. Nie mogłem sobie pozwolić na wiele godzin nad wodą,a być może wówczas okazów byłoby więcej. Jednak nawet takie szybkie wypady przyniosły wspaniałe rezultaty. Założenia i co ważne plan działania podołał trudnej wodzie. Udało się przechytrzyć ostrożne ryby za pomocą, jednego ziarna kukurydzy:) Nęcenie skromne, punktowe czasem ma sens, szczególnie gdy temperatura wody spada.

Zachęcam do próbowania i eksperymentowania, być może to właśnie nie super pellet, a zwykła kukurydza będzie rewelacyjną przynętą i co ważne skuteczną. Najprostsze rozwiązania czasem są najlepsze!

Tekst : Marcin Kostera

Foto: Marcin Kostera, Łukasz Gierach, Paweł Smyk

Facebook