Zestaw do łowienia na dystansie

Pytań o wędkowaniu otrzymujemy bardzo dużo, zarówno o sposobie łowienia jak i najprostszej budowie zestawu. Postanowiliśmy  wspólnie przedstawiać niektóre elementy wędkarskiego fachu. Na początku pragnę przedstawię zestaw do dalekiego łowienia, mowa o dystansach ponad 50m.  Pozornie brzmi to łatwo, jednak tylko w teorii. Trzeba pamiętać, że musimy mieć powtarzalność i zachować celność,  a łowiąc daleko, większość argumentów jest przeciwko nam. Dalekie łowienie stało się na tyle ciekawe, że w bieżącym sezonie poświęciłem na treningi bardzo dużo czasu, a efekty przyszły wraz z czasem 🙂

Zacznijmy jednak od początku.

Dalekie łowienie to sposób na ostrożne ryby 

Mój zestaw składa się z długiej wędki – jak na warunki feederowe – 3,8 m. Potrzebny jest zapas mocy oraz odpowiednia długość, żeby bez obaw naładować kij do rzutu (mój ma 60gr). Myślę, że spokojnie starczy 3,6 m, jednak w pewnym momencie zabraknie tych paru centymetrów, żeby łowić dalej. Jeżeli ktoś nie chce łowić, „coraz to dalej” spokojnie wystarczy krótszy. W tej chwili łowię na dystansie 70 m i dorzucenie koszykiem 30gr ,  nie stanowi większego problemu. Być może, udało by się jeszcze dalej,  jednak na ten moment nie ma takiej potrzeby 🙂 , ale kolejne wyzwania przedemną.  Zalecam wybieranie wędek delikatnych, tak jak w moim przypadku 60 gr daje „zapas”w czasie zarzucania, oraz odpowiednią amortyzację w trakcie holu. Nadmienię tylko, że zarzucenie daleko i celnie wędką poniżej 3,3 m stanowi nie lada wyzwanie 😛

Mój zestaw do dalekiego łowienia 

Wędkę mamy, teraz czas na kołowrotek, który wcale nie musi być mały, osobiście używam kręciołka wielkości 6500, ze specjalną szpulą przystosowana do dalekich rzutów. Różni się od  zwykłej wysokością – jest dużo wyższa i posiada większą średnicę. Dzięki takiemu zabiegowi szybciej zwijamy  zestaw z dużej odległości, ponieważ w czasie jednego obrotu korbką więcej nawijamy linki. Sumarycznie przekładając to na czas łowienia, więcej czasu przynęta leży w wodzie, a więc większa szansa na złowienie ryby. Jeżeli ktoś takowego kołowrotka nie ma, może skorzystać z tego co ma pod ręką. Próbowałem kiedyś łowić małym kołowrotkiem, ale  zwijanie co parę minut zestawu z 60 m to udręka…….

Sporej wielkości kołowrotek idealnie pasuje do dalekiego łowienia 

Na  kołowrotku nawijam obowiązkowo plecionkę. Dlaczego ? Mała średnica i prawie zerowa rozciągliwość to wystarczające powody, żeby wykorzystać to rozwiązanie przy dalekim łowieniu. Logiczne jest zastosowanie najcieńszej linki, dlatego sięgam po 0,08 mm, specjalnie przystosowanej do gruntowego łowienia. Na rynku dużego wyboru nie ma, ale zachęcam do szukania. Zwykła plecionka ma za dużą tendencję do pływania, dlatego przy flaucie i dużej odległości, może to stanowić problem, który notabene znika przy nawet malutkiej fali.

Dobrze nawinięta plecionka nie spadnie samoistnie ze szpuli i będzie świetnie schodziła w trakcie rzutu

Zestawu jednak nie montuję bezpośrednio do plecionki, tylko do strzałówki zrobionej z żyłki 0,20 mm. Ilość jaką trzeba nawinąć to około 7-8 m, przy rzucie koniecznie trzeba mieć parę zwojów na kołowrotku. W ten sposób, chronimy plecionkę przed zerwaniem w czasie rzutu, dodatkowo mamy kawałek amortyzatora np. w takcie końcówki holu. Jeżeli chodzi o nierozciągliwość linki jest to także wada, ponieważ przy źle dobranej wędce, delikatnie zapięte ryby lubią spadać. Kawałek żyłki w znaczący sposób zmniejszył ilość ryb jakie spadały w trakcie holu.  Łączenie dwóch linek wykonuję za pomocą węzła Alberta. Używając tego połączenia przez cały sezon, ani razu nie zerwałem tak wykonanego połączenia. Najczęściej pękał przypon, albo strzałówka, gdy zaczepiałem koszykiem o zatopione drzewo. Wytrzymałość połączenia jest naprawdę spora, co również jest bardzo ważne, wielkość węzła jest na tyle mała, że przelatuje przez przelotki prawie bez oporu.

Zestaw mamy przygotowany, pozostaje zmontować zestaw końcowy. Osobiście preferuje pętle , ponieważ splatania przy tym zestawie występują bardzo rzadko. Zaznaczam jednak, że mam odruch wyhamowania zestawu przed wpadnięciem do wody. Prosty nawyk, który powoduje także cichsze wpadnięcie zestawu, w płytkich łowiskach ma to znaczenie! Zapewniam, że wyrobienie w sobie takiego prostego odruchu spowoduje w przyszłości mniej problemów i splątań. Warto pamiętać, że najwięcej problemów jest w okolicach koszyka, tzn. że jeżeli usztywnimy newralgiczny kawałek – problem powinien zniknąć.

Przypony wiążę nawet do 1 m, średnica żyłki przyponowej to nawet 0,16mm 

Przypony jakie stosuję oscylują w granicy 0,10 mm w górę, nawet do 0,16 mm. Cieńszych raczej nie używam ponieważ mogą pękać, nawet gdy nie będziemy zacinać – plecionka. Haczyki także powinny być większe i z szerokim łukiem kolankowym. Muszą być bardzo ostre i najlepiej z cienkiego materiału, żeby lekko wchodził w pysk ryby. Dzięki takiemu zabiegowi, skuteczność zacięć powinna się zwiększyć. Oczywiście  jest to sytuacja wyjściowa, od której istnieją odstępstwa.

Koszyczki o specjalnej budowie dostosowanej do dalekiego łowienia. 

Koszyk jaki zaczepiam na najczęściej model przystosowany do dalekiego łowienia. Patrząc na jego wygląd od razu widać jego walory lotnicze. Obciążenie umiejscowione jest obok koszyczka, dzięki temu w locie zachowuje się jak pocisk. Celność naprawdę jest znakomita i zarzucenie na 70 m 30 gr koszykiem naprawdę jest możliwe. W razie braku dostępności takowych, można wesprzeć się klasykiem, jednak trzeba dobrze dobrać obciążenie. Znów uwaga, wybierajmy najlżejsze jakie pasują w naszym łowisku.

Załadowany koszyk gotowy do lotu

Łowienie to jedno, zanęcenie to drugie. W większości wypadków potrzeba na wstępie podać parę litrów gotowej mieszanki. Zanęcanie malutkim koszykiem mija się z celem, lepiej wybrać model XXL który  na duże dystanse dodatkowo obciążamy jest taśmą ołowianą u dołu koszyka.

Koszyk do nęcenia z obciążeniem w dolnej części 

Zwykłe są za lekkie i nie dolatują do celu. Prawidłowo skonstruowany sprzęt daje komfort i lekki zapas odległości. Każdy jeden rzut musi być powtarzalny i celny, musimy czuć się pewni. Pomoże w tym kij karpiowy o sporym zapasie mocy przynajmniej 3 LBS, do tego sporej wielkości kołowrotek z nawiniętą plecionką np. 0,20mm.

Zarzucanie w 4 etapach

Wybieramy kierunek w którym zarzucamy 

Mocno ładujemy wędkę bez obaw o złamanie 🙂

Czekamy aż lecący koszyk doleci do  „klipsa”

Amortyzacja końcówki rzutu, wyhamowujemy koszyczek tuż przez wpadnięciem do wody

Mało rozciągliwa linka ułatwi „wyszarpanie” zawartości koszyka, z żyłką miałem spore problemy przez jej  dużą rozciągliwość. Mała uwaga dla użytkowników plecionki – trzeba uważać w trakcie nęcenia, ponieważ obciążenia bywają bardzo duże i opuszek palca może być zagrożony. Ratunkiem jest zabezpieczenie na palec w postaci plastra.

Niestety dystansowe łowienie wymaga pewnego „nakładu” finansowego, ale z czasem inwestycja przyniesie oczekiwane rezultaty poprzez piękne ryby i frajdę z łowienia. 🙂

Tekst i Foto: Marcin Kostera

Facebook